Bieżące wydarzenia
Jubilatce na 120 urodziny
Za nami uroczystości związane z 120 rocznicą konsekracji parafialnego kościoła. W tygodniku Niedziela dwustronicowy artykuł, który warto przeczytać i nawet mieć na pamiątkę. Wdzięczni naszym przodkom za dar pięknej świątyni stawiamy sobie pytanie co pozostanie po nas. Z pewnością każdy nas ma tu też jakiś swój udział. A ja pomyślałem, że również tę rocznicę moglibyśmy uczcić czymś konkretnym. Pierwsze okna przy wejściu do kościoła, te nad konfesjonałami czekają na wypełnienie witrażami. Zrodził się taki pomysł, by na razie przynajmniej jeden nich wypełniony był witrażem świętych patronów dzieci i młodzieży: Carlo Acutisa i Jose Sancheza del Rio. Mamy już nawet gotowy projekt. Ideą powstania tego witraża jest, by był on ufundowany przez dzieci i młodzież. Chciałbym, by każdy z nich miał swój wkład, taki na jaki go stać i jaki może. By kiedyś po latach mogli powiedzieć, to jest także mój witraż. Nie sądzę, by dzieci i młodzież w całości go ufundowały, ale myślę tak po cichu, że rodzice pomogą dzieciom w tym dziele. A każdy kto chce się czuć dzieckiem, może również wesprzeć to dzieło. Byłby to piękny prezent dla naszej jubilatki.
Damy i kawalerowie orderu św. Stanisława znów w Bolesławiu
Od 17 lat trwa szczególna więź Dam i Kawalerów Orderu Św. Stanisława Komandorii Zagłębiowskiej z naszą parafią. Tu przeżywają swoje uroczystości i tutaj też w naszej świątyni odbywa się inwestytura, czyli wręczanie pamiątkowych orderów. Otrzymane ordery są nie tylko docenieniem i podziękowaniem za dotychczasową działalność społeczną, kulturalną czy sportową. One mają zgdonie z ich przeznaczeniem zachęcać do dalszej działaności charytatywnej. Nie inaczej było i teraz. W niedzielę 7 czerwca 2026 roku odznaczenia otrzymali:
Order I klasy -Wielki Krzyż na szarfie -Paweł handzlik z Żywca
Order I klasy -Wielki Krzyż na szarfie -Wiesław Stanisław Kopeć z Austrii. (jest on fundatorem tablicy pamiątkowej wmurowanej z okajzi 120 r. konsekracji kościoła w ubiegłym roku)
Krzyż Szlachecki - prof. dr. h.c. Wiesław Bigos
Nowi lektorzy w naszej parafii
6 czerwca 2026 roku w bazylice katedralnej w Sosnowcu odbył się diecezjalny zjazd ministrantów połączony z obrzędem błogosławienia nowych lektorów i ceremoniarzy. Także nasza parafia wzbogaciła się o 4 nowych lektorów: Igora Kalembkę, Marcela Sikorę, Karola Kalembkę i Filipa Nowaka (niestety w tym dniu nie mógł być obecny w katedrze). Ich starsi koledzy -ceremoniarze, brali czynny udział w przygotowaniu liturgii i uroczystości. Nowym lektorom gratulujemy i życzymy, by w czytanym Słowie Bożym odnajdywali radość i siłę w ministranckiej służbie.
Obchody 120 rocznicy konsekracji kościoła i parafialny Dzień Dziecka
31 maja 2026 roku nasza parafia świętowała 120 rocznicę konsekracji kościoła. Obchody połaczone były z parafialnym Dniem Dziecka.
Partnerem Przedsięwzięcia był Pan Łukasz Smółka, Marszałek Województwa Małopolskiego, który objął patronat honorowy nad uroczystościami 120-lecia konsekracji kościoła oraz Dniem Dziecka w parafii pw. Macierzyństwa NMP i św. Michała Archanioła w Bolesławiu.

Konkurs religijny i o kościele parafialnym
Podajemy materiał źródłowy z informacjami potrzebnymi do przygotowania się na konkurs parafialny o naszym Kościele :
Historia kościoła i parafii w Bolesławiu
Pierwsza wzmianka o miejscowości Bolesław pochodzi z roku 1279, kiedy to książę krakowski Bolesław V Wstydliwy (1226-1279) na kilka miesięcy przed śmiercią założył wieś i nadał jej nazwę od swego imienia[1]. Książę był synem Leszka Białego i Grzymisławy, księżniczki ruskiej. Jego żoną była św. Kinga a siostrą św. Salomea[2]. Założoną przez siebie wioskę nadał krakowskiej kapitule katedralnej, jak stwierdzono w dokumencie: ,,Wos Bolezlaus, Craconie dux deklaramus, quod villam, quam nomine nostro...”[3]. Miejscowość do 1490 roku należała do parafii krakowskiej, następnie do parafii olkuskiej, a od 1500 do 1797 roku do parafii sławkowskiej.
Jak podaje ks. Jan Wiśniewski, w 1627 roku chorąży krakowski, dziedzic dóbr bolesławskich, Marcjan Chełmski Ścibor, herbu Ostoja (1537-1641), wybudował w miejscu zwanym ,,Kopiec” prywatną kaplicę dworską, będącą początkiem przyszłego kościoła parafialnego. Z myślą o utworzeniu samodzielnej parafii wystąpili Aleksander i Teresa z Firlejów Konarskich Romiszewscy, dziedzice Bolesławia, Mstowa, Januszowic i innych dóbr. Rozbudowali oni kościółek i wyposażyli, m. in. w 1768 roku fundując dzwon. Podniosły zamiar Romiszewskich po ich śmierci spełnia ich córka Zofia, która wraz z mężem Hilarym Moszyńskim przekazując swoje dobra, przyczyniła się do powstania samodzielnej parafii.
Oto fragmenty dokumentu erekcyjnego: ,,W imię Pańskie Amen. Na wieczną pamiątkę. Ta jest ludzkich czynności przemiana, że wszystkie sprawy i dzieła ludzkie snadnieby
w zapamiętanie poszły, gdyby dla potomnych ludzi pismem nie były obwarowane. A przeto my, Hilary hrabia Moszyński, orderu św. Stanisława kawalera i Zofia z Remiszowskich, małżonkowie, dóbr Bolesław z przyległościami należących dziedzice i possessorowie, wszystkim wobec i każdemu z osobna teraz i na potem listem niniejszym wiadomo czyniemy. Iż my uważając pilnie że nie w tym teraźniejszym życiu zbawiennieyszego i skutecznieyszego jako o zbawieniu duszy i pomocy dla ułomności ludzkiey zabezpieczyć, a naywyżniejsze dobro naśladować, które kto otrzyma nic więcey żądać nie może. A mając kaplicę publiczną w dobrach naszych Bolesławiu zdawna wymurowaną a upatrując pilna potrzebę, aby po zaszłym zagraniczeniu y oddaleniu od kościoła Sławkowskiego na farny kościół nowo erygowaną została, która dość obszernie, porządnie ze wszystkimi sprzętami y budowlami przynależącemi dla przyszłego plebana jest wymurowaną i pobudowaną jak obszyrniey w tymże akcie kommissarskim dnia 24 października Roku Pańskiego 1797 odprawionym wyistoczono. (...) Jest zaś pragnieniem naszym aby wsie Bolesław z miasteczkiem Małobądź, Laski, Cegielnia z Pustkowia, Bukowno, Krzykawka, Krzykawa, Kużniczka i Bór Biskupi i dziesięciny przed tym do kościoła sławkowskiego należące, terażnieyszey farze Bolesławskiej były przyłączone. Na co wszystko dla lepszy wiary i pewności tę dyssygnacją y donacyą rękami własnemi podpisujemy y pieczęcią rodowitą stwierdzamy. Działo się w Krakowie dnia 20 czerwca R. P. 1798 Hilary Ignacy Hrabia Moszyński. Zofia z Romiszewskich Moszyńska, dziedzice Bolesławia rękami własnemi (miejsce rodowite pieczęci)”[4].
Dnia 6 Listopada 1798 roku biskup krakowski wydał akt erekcyjny dla nowej parafii w Bolesławiu. Ustalono, iż będzie ona pod wezwaniem św. Michała Archanioła. W kościele parafialnym złożono relikwie ŚŚ. Męczenników Felicjana i Jacentego, a wystawienie Najświętszego Sakramentu ustalono na trzecią niedzielę - ,,Sep. Sexag. Oding, w dzień św. Michała Archanioła i w dniu św. Barbary po mszy solennej”[5]. Świadkami podpisania aktu erekcyjnego byli: ,,Augustyn Karol Borom, Lipiński Dr O. Pr. Oficjał krakowski, Andrzej Trzciński kan. Krakowski Ignacy Poraj, Strzałkowski Dr O. Pr. Kanonik płocki, schol. wiśl. Karol Marxen Dr O. Pr. Archidiakon koleg. W. Św. Pl. W Wesołej, Walerian Bogdanowicz Dr O. Pr. Kanclerz sieradzki pl. Koniuszy, Józef Markiewicz kan. Kiel. Pl. W Rakowie, Franciszek Zglenicki Dr dziekan kol. Św. Michała, Maciej Łącki kan. Skalbm. Proboszcz w Modlnicy vice-regens kons. Szymon Bryglewicz sekretarz. Podpisany Felix Paulus Episkopus. Dux Severian”[6].
W 1797 roku komisja biskupia odnotowała, że kościół był przykryty dachówką, wewnątrz znajdowały się trzy ołtarze. Główny poświęcony był Niepokalanemu Poczęciu NMP, bocznych św. Józefowi oraz Ukrzyżowaniu Pana Jezusa. Długość prezbiterium wynosiła 11 łokci (ok. 6,5 m) i szerokości 13 łokci (ok. 7,5 m). Szerokość nawy 26 (ok. 15 m.) i długości 14 łokci (ok. 9 m.). Zakrystia była wielkości 8 na 6 łokci (4,6 / 3,5 m.). Był więc to kościółek jednonawowy z prezbiterium wraz z zakrystią. Wzmianki wcześniejsze opisywały, iż posiadał mury kamienne, był sklepiony, wzmocniony czterema żelaznymi ankrami, a jego posadzka wysadzana była kamieniami. Kościół posiadał kopułę o jednej sygnaturze. Do kościoła prowadziła droga przez cmentarz[7]. Dzisiaj jest tam brama, która stanowi wejście na stary cmentarz od strony nowego kościoła.
W kolejnych latach kościół rozbudowano. Według spisu inwentarza z 1836 roku wewnątrz kościoła oprócz trzech wymienionych wyżej ołtarzy był jeszcze jeden pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej. Sama świątynia była murowana i wzmocniona szkarpami z wyniosłą dzwonnicą na przedzie. Kilkupiętrową dzwonnicę z hełmem w kształcie altany, która zastąpiła wcześniejszą drewnianą, wystawiła spadkobierczyni dóbr bolesławskich – Rutkowska. Środek tej wieży stanowił główne wejście do kościoła, oprócz którego znajdowało się także wejście boczne. Kościół był sklepiony. W prezbiterium liczącym 1 x 13 łokci, znajdowały się dwa okna. W ołtarzu głównym z czterema kolumnami znajdował się obraz M. B. Niepokalanie Poczętej, nad którą na ramie unosiła się królewska korona. W ołtarzu Maryję adorowały cztery siedzące anioły oraz anioł stróż z dzieciątkiem na szczycie. W nawie po stronie Ewangelii[8] stał ołtarz z rzeźbą Ukrzyżowanego, flankowany przez dwie kolumny. Po obu ich stronach stały figury ŚŚ. Piotra i Pawła. W zwieńczeniu ukazano postać Boga Ojca. Po stronie Epistoły[9] ustawiono ołtarz z obrazem M. B. Częstochowskiej w otoczeniu figur św. Jana Kantego i św. Kazimierza[10].
Kościół w takim stanie przetrwał do około 1906 roku. Ze starego wyposażenia kościoła prawdopodobnie nic nie pozostało. Część sprzętów została przekazana do kościołów w Łosieniu i w Błędowie, jednak uległy zniszczeniu w latach trzydziestych XX wieku[11]. Od 1906 do 1941 roku stary kościół stał opustoszały, a osuwające się mury oraz odpadające z nich fragmenty kamieni i tynków zagrażały przechodniom[12]. O tym, co pozostało po budowli, gdy przyszła burza, niszcząca wieżę starego kościoła - 12 maja 1936 roku, opowiadał Antoni Szlęzak: ,,Pamiętam jak z kolegami oglądaliśmy gruzy rankiem tego dnia. Jakby na przekór temu zdarzeniu była piękna pogoda i świeciło słońce. Jeden stos gruzów, kikuty murów, a na jednym z nich ledwo wspierający się dzwon, który spadł z wieży. Pracowałem później przy usuwaniu gruzów. Nie było szans na odbudowę. Gruz użyliśmy do utwardzenia ulicy kościelnej. Poprzednia nawierzchnia była wykonana z kamienia popłuczkowego. Po deszczu powstawało rude błoto przylegające do obuwia i wnoszone do nowej świątyni, powodowało konieczność częstego mycia posadzki. Pamiętam że przy drodze rosły potężne jesiony liczące podobno 300 lat. Ich obwód sięgał trzech metrów. Później je wycięto”[13].
Z miejscem, na którym obecnie stoi kościół wiąże się legenda[14] o bolesławskim pustelniku:
„Było to bardzo dawno temu, ponoć pod koniec panowania Kazimierza Wielkiego. Pewnego ranka mieszkańcy osady położonej nad brzegiem wielkiego jeziora, z którego dziś pozostało zaledwie niewielkie bajorko, usłyszeli uderzenie topora w lesie znajdującym się w miejscu, gdzie obecnie stoi stary i nowy kościół. Mieszkańcy Bolesławia, zajęci swą codzienna pracą, niewiele interesowali się tym leśnym łomotem. Gdy jednak odgłosy rąbania powtarzały się przez szereg dni, pośpieszyli gromadą do boru na wzgórze. I cóż zobaczyli? Oto jakiś starzec z siwą, długa brodą, odziany w szaty z grubego, ciemnego sukna, obrabiał toporem pościnane drzewa. Co chwilę odpoczywał, ocierał pot z czoła i znów chwytał topór w rękę. Na pytanie, skąd przybył i co tu robi, odpowiedział krótko:
- Nie dano mi żyć szczęśliwie. Popełniwszy bezwiednie zbrodnię, muszę za nią pokutować. Pozostawcie mnie w spokoju!
Mieszkańcy osady odeszli do swoich zajęć, ale obecność starca, którego nazwano pustelnikiem, nie dawała nikomu spokoju. Od czasu do czasu, to ten, to ów szedł w las, aby podpatrzeć, co ten pustelnik porabia.
Jednego dnia powrócił ktoś z wywiadu, głosząc wśród mieszkańców nowinę, że w lesie pustelnik wystawił piękną kapliczkę ze smukłą wieżyczką, zaś obok maleńką chatkę na mieszkanie dla siebie. Zaciekawieni mieszkańcy wymykali się ukradkiem z domów o wieczorze, by spoza drzew zobaczyć tę kapliczkę i tego, który ją wzniósł, lecz nigdy nie wszczynali rozmów z pustelnikiem.
Pewnej niedzieli, rankiem wczesnym, zbudził mieszkańców wioski głos dzwonka, który rozchodził się po lesie. Przestraszeni ludzie pozrywali się z pościeli, zwołali pośpiesznie i gromadą ruszyli na wzgórze. A dzwonek jęczał: to łkał żałośnie, to znów bił serduszkiem wesoło, radośnie.
Gdy przybyli na miejsce, przez otwarte drzwi kapliczki ujrzeli maleńki ołtarzyk, na którym jarzyły się proste świeczki przed obrazem Matki Bożej. Klęknął ludek Bolesławia przed obrazem, odmówił modlitwę, a potem rozglądnął się za pustelnikiem. Nie znalazł go nigdzie, wiec powrócił do domu. Od tego czasu, co niedzielę rozbrzmiewał z góry dzwonek o rannej porze, zwołując Bolesławia na modlitwę, ale pustelnika nikt nigdy nie widział. Żył w ukryciu nie stykając się z ludźmi.
Upłynęło sporo czasu, może rok, może dwa i więcej, gdy w pewien dzień powszedni, po południu rozjęczał się płaczliwie dzwonek na górze.
Głos jego był taki żałosny i boleściwy, że aż zatrwożył mieszkańców osady. Nie namyślając się wiele, porzucili wszyscy ,,swoje wyrobiska i rozkopiska” i tłumnie pospieszyli na wzgórze. Jakież było ich zdziwienie, gdy przybywszy na miejsce, zastali kapliczkę zamkniętą, a dzwonek na wieży wciąż jęczący. Stanęli bezradni, trochę wystraszeni, nie wiedząc, co czynić. Aż tu nagle otworzyły się drzwi pustelni, choć otwierającego nie było. Po pewnym czasie i wahaniu weszli Bolesławianie do wnętrza chaty i zobaczyli na łożu z liści, pustelnika.
Skinął na nich ręką, a gdy się zbliżali, taką rozpoczął spowiedź:
- Pytaliście mnie dawniej, kim jestem i skąd przybyłem oraz co tu robię. Co zrobiłem, wiedzieliście. Kim jestem i skąd przybywam, musi pozostać tajemnicą. Czując zbliżający się koniec mojego życia, chcę wam opowiedzieć moje dzieje, aby pokuta do reszty się wypełniła.
Rzekłszy to, ciągnął dalej słabnącym głosem.
- Byłem niegdyś wielkim bogaczem, panem obszernych włości i pięknego zamku. Nie wiedziałem, co to bieda, co nieszczęście ludzkie, co nędza. Nie miałem litości dla ubogich, pędziłem ich psami z podwórzy zamkowych. Uciecha mego życia był las i łowy. Dla tych przyjemności zapomniałem o Bogu i obowiązkach wobec niego. A ileż to napolowałem się po borach i lasach. Ileż to ubijałem zajęcy, saren, jeleni, dzików. Ileż to kun, żbików i niedźwiedzi padło pod moimi strzałami. Lubowałem się w ciepłej krwi, płynącej z rany zwierzęcia i ta namiętność mnie zgubiła.
Pewnego razu, wieczorem, wybrałem się samotnie na kuny. Przybywszy na miejsce, gdzie polowanie najlepiej mogło się udać, usadowiłem się na wysokiej skale, oczekując zjawienia się księżyca. Pod moimi stopami otwarła się przepaść, na dnie której płynął strumień, otoczony z obu stron brzegów zieloną łąką, porosłą trawą i krzewami. Siedząc tak pod rozłożystym drzewem, ujrzałem nagle światełka na dnie przepaści. Zdumiony zjawiskiem, zsunąłem się nieco niżej i, o dziwo, zobaczyłem grupkę ludzi siedzących przy ognisku. Po wyglądzie zewnętrznym poznałem, że są to rozgrzebywacze ziemi, co to rydlem na plecach przeszukiwali okoliczne skały, wypatrując kruszców.
Zsunąłem się niżej, oparty o pień drzewa ujrzałem starą kobietę siedzącą przy kociołku, w którym gotowała się strawa. Obok kobiety siedziało dwoje dzieci i kilku mężczyzn. Kiedy tak przyglądałem się temu obrazkowi, nagle przyszła mi do głowy szatańska myśl. Otóż, cóżby się stało, gdyby nagle jakiś kamień wielki spadł z góry pomiędzy tych ludzi. Ależby się wystraszyli! Jednak zaraz pomyślałem, że tylko zbrodniarz mógłby z góry zrzucić kamień na tych ludzi, którzy nigdy nikomu nic złego nie wyrządzili. Na moje nieszczęście, pod moją nogą znajdował się wielki kamień, którym bezwiednie zacząłem poruszać końcem buta…
W tym miejscu pustelnik zamilkł, a pot kroplisty wystąpił mu na czoło i zdawało się, że kończy życie. Po chwili opowiadał dalej:
- Tak! Tak! Polowanie to diabelna namiętność, ono rozwija w człowieku krwiożerczy instynkt. Gdybym nie był przyzwyczajony do przelewania krwi zwierząt, do zabijania ich, nie znalazłbym się na skale i nie miał szatańskich myśli z nim związanych.
Patrzyłem ciągle na grupkę ludzi w wąwozie, a moja noga, jakby wbrew mej woli, popychała kamień leżący u moich stóp. I nagle, o zgryzoto!
Osunął się niżej, zrobił jeden obrót. Zerwałem się, aby go pochwycić, lecz było już za późno. Struchlałem, skamieniałem z przerażenia widząc, że kamień toczy się dalej. Chciałem krzyczeć, aby ostrzec tych na dole biednych górników, ale głos mi uwiązł w gardle. A kamień staczał się coraz niżej, nabierając rozpędu. Wreszcie zdobyłem się na krzyk straszliwy, ale już niepotrzebny. Gromadka ludzi przy ognisku podniosła głowy, w tej chwili kamień spadł na nią…
Co się potem stało, nie wiem. Gdy oprzytomniałem, był jasny dzień. Dobywszy ostatnich sił, zbiegłem w wąwóz i…zobaczyłem świeżą mogiłę z małym krzyżykiem. Strącony kamień zabił stara kobietę. Zrozpaczony moim czynem, pobiegłem do swego zamku i przypomniałem sobie, że istnieje miłosierny Bóg, który przebaczy mi moją winę. Ale jakże srogo się zawiodłem. Ten Bóg, przez usta staruszka księdza, który dożywał swoich dni w oficynie zamkowej, rzekł do mnie przy spowiedzi:
- ,,Człowiecze! Namiętność przelewania krwi zgubiła Cię, popełniłeś morderstwo dla zabawy. Rzuć łuk i strzałę, nie zabijaj stworzeń bożych, idź i pokutuj, a może Bóg Ci kiedyś wybaczy. Ja nie mogę Cię rozgrzeszyć!”.
Poszedłem. Rzuciłem bogactwa, rzuciłem dostojeństwa i tu osiadłem w tej pustelni, skazując się dobrowolnie na samotność i pokutę. Wielce cierpiałem… Czy Bóg mi przebaczył? Tego nie wiem…
Skończył starzec opowiadanie…Ludek bolesławskim płakał rzewnie …Wtem radośnie rozjęczał się dzwonek w kapliczce, jakaś jasność przedziwna zalała pustelnię… Starzec otworzył zamglone oczy, uśmiechnął się do zebranych. Jakiś czas wsłuchiwał się w głos dzwonka, a potem ostatnim wysiłkiem wzniósł ręce do niebios, wyszeptawszy zbielałymi usty: Przebaczył…
I skonał. Długo ,,rozgrzebywacze” bolesławscy klęczeli obok zwłok pustelnika, modląc się za jego duszę. Ocknąwszy się z wrażeń, poszli wykopać mogiłę pod podłogą kapliczki i tam złożyli na wieczne czasy ciało pustelnika. Długie lata kapliczka przetrwała w całości, a lud bolesławskim często odwiedzał jej wnętrze[15].
Po Powstaniu Styczniowym władze carskie nakazały w 1865 roku, aby granice dekanatów pokrywały się z granicami powiatów. Diecezja kielecko-krakowska została wtedy podzielona na osiem dekanatów: Będzin, Jędrzejów, Kielce, Miechów, Olkusz, Pińczów, Stopnica, Włoszczowa. Dzięki staraniom administratorów apostolskich, najpierw ks. bpa Majerczaka, a następnie ks. bpa Kulińskiego, doszło do ponownej erekcji diecezji kieleckiej. Stało się to na mocy bulli papieża Leona XIII Ut Primus catholicae z 22 grudnia 1882 roku, która została ogłoszona w Kielcach 15 czerwca 1883 roku przez biskupa sandomierskiego Antoniego Franciszka Sotkiewicza. Na obszarze nowo utworzonej diecezji kieleckiej funkcjonowało 229 parafii, 16 filii i 110 kaplic publicznych[16]. Gmina Bolesław należała do największych w ówczesnej guberni kieleckiej.
Budowa nowego kościoła w Bolesławiu odegrała poważną rolę w życiu mieszkańców parafii. Tu zrodził się ruch kulturalny, którego zaczątkiem było to przedsięwzięcie. Chętnie organizowano się wokół społecznych celów, tym bardziej, że zaborca nie dopuszczał do działalności jakichkolwiek organizacji politycznych. Bolesław szczycił się także wiekowymi tradycjami górniczymi i hutniczymi, które były przyczyną napływu ludzi otwartych na sprawy przemysłowo – kulturalne. Do nich należeli między innymi: Waśniewscy, Ciszewscy, Krajewscy, Cisowscy, Schmidtowie i wiele innych rodzin czy osób, które przyczyniły się do wzrostu znaczenia tej miejscowości. Zrodzony ruch Spółdzielczości Spożywców był przyczynkiem do powstania pierwszej w gminie Ochotniczej Straży Pożarnej (1907). Bolesław miał już ugruntowane tradycje parafialne, a sama parafia sięgała od Białej Przemszy pod Sławkowem, Lasek, Boru Biskupiego po granice Olkusza.
Z myślą o budowie nowego kościoła wikariusz ks. Romuald Wójcik wydał broszurę o św. Barbarze. Ze sprzedaży tej książki zebrał 200 rs., za które sprowadził z zagranicy plany kościoła w stylu neogotyckim. Projekt ten jednak nie uzyskał aprobaty władz carskich. W 1885 roku ks. Wójcik opuścił parafię Bolesław i odszedł do miejscowości Łany Wielkie. Nie wiemy zupełnie jak wyglądał przygotowany projekt, gdyż materiały nie zachowały się.
Od roku 1890 trwa przygotowanie do budowy kościoła, Odbywają się rekolekcje i nauczanie w szkole. Ks. proboszcz Euzebiusz Kanicki buduje organistówkę oraz dom dla kościelnego. Oba te budynki stoją do dziś w uliczce prowadzącej do kościoła.
W 1890 roku 8 grudnia w parafii Bolesław, powołano komitet budowy nowego kościoła. W 1891 roku w celu zatwierdzenia lokalizacji kościoła przyjechał biskup kielecki ks. Tomasz Teofil Kuliński. Wybrano miejsce ze stojącym domem parafialnym. Budynek został rozebrany, a na jego miejscu ruszyły prace budowlane. Realizowano projekt architekta gubernialnego Franciszka Ksawerego Kowalskiego. Projekt przedstawiał kościół w stylu neogotyckim. Prace budowlane wykonała firma Ludwika Klimy z Kielc. Nadzór budowlany powierzono powiatowemu inżynierowi Klejbergowi. 25 maja 1893 roku ks. proboszcz Hipolit Łapinkiewicz ze Sławkowa poświęcił kamień węgielny, pod którym umieszczono akt erekcyjny[17]:
,,In nomine, Patris et Filii et Spiritus sancti.
Anno Domini 1893 feria 5 post Domin. 3 pt Pentecostes d;;: 25 maii positus sum. Tunc temporis rexit ecclesiam Leo XIII Pontifex Maximus quando fuit mea consecratio imperante Rle-xandro III imp. Russico funditus sum Dirigente ecclesiam kiel-censem episcopo Thoma Kuliński factus sum lapis angularisec-lesiae in parecia Bolesław administiante Regnum Poloniae Posepho Hurko generali gubernatore J) Gubernatore kielcensi J. Iwanienko Praeposito districtus olkusiensi T. Manachowicz.recepi licentiam rneae positionis. Consecravit me Hippolitus Lapinkiewicz cura-tus sławkoyiensis C. S. T. decano olkusiensi Yadislao Kuczyńksi absente aegritudinis causa. Praesentibus sacerdotibus rectore esiae in Bolesław Eusebio Kanicki, Francisco Zientara vicario i Bolesław Josepho Biechowicz vicario in Olkusz. Honostatus sum concursu generosorum familiarum degentium in parochia Bolesław et innum.ero coetu populi parochialis contionante fer-vidis verbis Josepho Dotkiewicz curato par. Dorrbrowa monta-na et caeteris praesentibus, municipio olcusiensi, comit. aedifi-cationis, inspectoribus esiae architectore qui propria manu sua nomina subscripsere. Montani coloni senes juvenes et omnes
fere parochiani qui super me labore et propriis sumptibus in cul-tum Omnipot. Deo uno in Trinitate et in honorem Beatissimae Mariae Virginis construere hanc ecclesiam parochialem proposue-runt. Toto tempore positionis meae me circumdederunt desi-derationes ut in hac ecclesia super me constructa cultus Mater-nitatis Beatissimae Yirginis urgeat. Datum in Bolesław 25 Maii 1893 anno”[18].
Wikariusz parafii Bolesław ks. Romuald Wójcik w 1885 wydał książkę pt. ,,Barbara Święta Patronka Górników” z przeznaczeniem dochodu na budowę nowego kościoła. Również ks. Euzebiusz Kanicki, chcąc uzyskać pieniądze na wystrój kościoła, wydał w 1899 roku książkę pt. ,,Podręcznik do odmawiania pacierza z objaśnieniami na pytania i odpowiedzi”, z przeznaczeniem dochodu na upiększenie nowej świątyni. Również górnicy opodatkowali się na rzecz budowy kościoła przez potrącanie części swojego wynagrodzenia.
Budowa trwała pięć lat i w stanie ,,surowym” kościół oddano w 1898 roku. Wystrój i tynkowanie ukończono w 1906. Ogromny wysiłek parafian, którzy nie szczędzili pracy rąk własnych i pieniędzy, został uwieńczony konsekracją kościoła 26 maja 1906 roku.
,,W uroczystości brały udział tłumy wiernych. Przybył biskup kielecki ks. Tomasz Teofil Kuliński w towarzystwie prałata ks. kanonika Taylora i kanonika katedralnego ks. Bronisława Obuchowicza. Przy wjeździe do Bolesławia od strony Olkusza kareta biskupia prowadzona była przez liczną banderię konną w barwnych strojach pod wodzą Łapińskiego, bolesławskiego lekarza. Wjazd prowadził przez trzy tryumfalne bramy, ozdobione zielenią i kwiatami, oraz hasłami powitalnymi. Pierwsza, to brama włościańska w kształcie chaty. Druga brama została zbudowana wysiłkiem pracowników wydziału mechanicznego bolesławskiej „płuczki”. Trzecia brama, zbudowana przez miejscowych górników, stała przy wjeździe ulicy Kościelnej. W imieniu wszystkich stanów dostojnych gości witano chlebem i solą. Przemówienie wygłosił obywatel ziemski Karol Gaszyński, właściciel dworku w Krzykawce. W imieniu górników przemawiał pracownik Kopalni ,,Bolesław”- Suwalski. Powitanie wierszem, wygłosił ośmioletni synek górnika Mariana Łaskawca. Po odprawieniu nabożeństwa za zmarłych ks. bp Tomasz Teofil Kuliński w otoczeniu licznych księży i wiernych udał się do starego kościoła. Złożył w trumience relikwie ŚŚ. Felicjana i Jacentego. Po odprawieniu jutrzni zostały zakończone uroczystości w tym dniu. W kolejnym dniu, 27 maja, w niedzielę, uroczystości rozpoczęto Mszą św. pontyfikalną w starym kościele przy relikwiach Świętych Męczenników. Następnie odbywały się uroczystości konsekracyjne, które trwały ponad sześć godzin. Relikwie przeniesiono do nowego kościoła i złożono w wielkim ołtarzu.
Rocznicę konsekracji wyznaczono na pierwszą niedzielę po Wniebowzięciu Pańskim. Ustalono również, że świątynia będzie pod wezwaniem MATKI BOŻEJ MACIERZYŃSKIEJ”[19].
Najtrudniejszym okresem w dwusetnej historii parafii były lata 1957-1975. W skutek nieporozumień w parafii nastąpił jej rozłam. Powstała parafia Kościoła Polskokatolickiego. Niesnaski i zamieszanie wśród parafian i księży doprowadziły do tego, że po raz pierwszy w dziejach kościoła, 23 czerwca 1957 roku w świątyni nie odprawiono niedzielnej mszy świętej. Od 1 września 1957 roku kościół dostał się pod zarząd parafii Polskokatolickiej. Wierni Kościoła Rzymskokatolickiego przez wiele lat modlili się w kaplicach w Tłukience, Laskach oraz w kaplicy cmentarnej przedłużonej o namioty na nowym cmentarzu. Tu odbywały się wszystkie posługi religijne[20]. W pewnych okresach modlono się w domach prywatnych w Bolesławiu - Ćmielówce i w Krzykawie.
27 sierpnia 1972 roku, w drodze do Smardzowic, na koronację obrazu Matki Bożej, zatrzymał się w Bolesławiu ks. Stefan kardynał Wyszyński, prymas Polski. Na cmentarzu, przy namiocie, celebrował Mszę św. oraz wygłosił homilię.
W 1973 roku odbywała się w Polsce peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz w Bolesławiu przebywał od 11 do 14 sierpnia. W niedzielę 12 sierpnia podczas Mszy św. homilię wygłosił metropolita krakowski kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Obecni byli: sufragan krakowski ks. bp Julian Groblicki, ordynariusz kielecki ks. bp Jan Jaroszewicz oraz ks. bp Edward Materski.
Po odzyskaniu świątyni w październiku 1973 roku[21], wierni rzymskokatoliccy czynili starania o ponowne nawiedzenie obrazu Czarnej Madonny. Biskupi kieleccy zwrócili się z prośbą do księdza biskupa ordynariusza diecezji włocławskiej, aby po zakończeniu uroczystości nawiedzenia przekazał obraz do Bolesławia przed przyjęciem go przez diecezję Płocką. 31 października 1975 roku do Bolesławia przybyli wszyscy trzej biskupi kieleccy. Odbyły się drugie tygodniowe misje prowadzone przez OO. Cystersów. Przybył też na uroczystości, po raz drugi ks. kardynał Karol Wojtyła[22].
Od 1992 roku parafia Bolesław należąca do dekanatu Olkusz – Południe weszła w skład diecezji sosnowieckiej, jednej z najmłodszych w Polsce. Erygował ją Papież Jan Paweł II bullą Totus Tubus Poloniae Populus 25 marca 1992 roku. Jej terytorium utworzono z części diecezji częstochowskiej, kieleckiej i krakowskiej[23].
[1] O. Dziechciaż, Przewodnik po ziemi olkuskiej, t. 2, cz. 2, gminy Bolesław, Bukowno, Sławków, Olkusz 2001, s. 12.
[2] J. Bazydło, Bolesław V Wstydliwy, [w:] Encyklopedia Katolicka, t. II, red. F. Gryglewicz, R. Łukaszyk, Z. Sułowski, Lublin 1995, k. 752.
[3] Zob. J. Liszka, Dwa wieki parafii Bolesław, Bolesław 1995, s. 9.
[4] J. Wiśniewski, Historyczny opis kościołów, miast, zabytków i pamiątek w Olkuskiem, Marjówka Opoczyńska 1933, s. 12-13.
[5] Zob. J. Liszka, Dwa wieki parafii..., op. cit., s. 18-19.
[6] J. Wiśniewski, Historyczny opis kościołów..., op. cit., s. 14.
[7]Ibidem, s. 14-15.
[8] Po stronie Ewangelii - prawa strona patrzącego na ołtarz.
[9] Epistoła - list, lekcja mszalna, czytanie (lewa strona patrzącego na ołtarz)
[10] J. Liszka, Dwa wieki parafii..., op. cit., s. 19.
[11] J. Wiśniewski, Historyczny opis kościołów..., op. cit., s. 15-18.
[12] J. Liszka, Dwa wieki parafii..., op. cit., s. 15-21.
[13] J. Liszka, Bolesławski kościół podczas okupacji, za: Antoni Szlęzak [w:] ,,Korzenie” 2004: 4 (44), s. 1-2.
[14] Słownik na końcu opracowania.
[15] M. Kantor-Mirski, Legenda o bolesławskim pustelniku, [w:] E. Gawarecki, J. Liszka, Legendy i podania srebrnej krainy, Bolesław 2001, s. 190-193.
[16] Ks. Daniel Olszewski, Organizacja terytorialna, [w:] Diecezja kielecka.
[17] T. Sawicki, Wędrówki po zabytkach Gminy Bolesław, Bolesław 2003, s.17.
[18] J. Wiśniewski, Historyczny opis kościołów..., op. cit., s. 18.
[19] Zob. J. Liszka, Dwa wieki parafii..., op. cit., s. 23.
[20]Ibidem, s. 59.
[21] M. Lasota, Kościół narodowy, czyli historia manipulacji, Historia [w:]Nowe Państwo nr 6/2005.
[22] J. Liszka, Był i zawsze będzie wśród nas, „Bolesławskie prezentacje” 53: 2005, s. 2.
[23] J. Związek, Z dziejów przynależności kościelnej terytorium diecezji sosnowieckiej, „Sosnowieckie Studia Teologiczne” 1: 1993, s. 189.
Majowe uroczystości
Uroczystość I Komunii św.
Narodowe Święto Pracy
W dzień 1-go maja w Kościele katolickim wspomina się św. Józefa Rzemieślnika (Robotnika). Jest to okazja do złożenia hołdu godności pracy ludzkiej. Nową formą świętowania w tym dniu jest sprawowana msza święta. Bolesławscy górnicy (dzisiaj w większości emeryci) w tegoroczne święto uczestniczyli w uroczystej mszy świętej, sprawowanej w olkuskiej bazylice mniejszej p.w. św. Andrzeja Apostoła. Po raz pierwszy tego rodzaju liturgiczne spotkanie miało miejsce 1 maja 2021 roku w katedrze wawelskiej, gdzie w ramach nowenny do św. Stanisława zainaugurowano obchody Narodowego Święta Pracy. W tamtych uroczystościach bolesławskim górnikom towarzyszył historyczny sztandar kopalni „Bolesław” z 1904 roku. Ze względu na swą potęgę, ale także artystyczny walor bławatu, wzbudzał on podziw wśród licznie zgromadzonych na Wawelu grup ludzkich.
Podobnie jak pięć lat temu, także i w dniu dzisiejszym, uroczystościom przewodniczył pochodzący z Bytomia, gliwicki emerytowany ksiądz biskup Jan Kopiec. Bytom i Olkusz to identycznie stare górnictwo – celebrans nie omieszkał nawiązać do tego w swojej homilii. W koncelebrze biskupowi towarzyszyło sześciu innych księży a wśród nich był dziekan dekanatu sławkowskiego, proboszcz bolesławskiej parafii, ks. Sylwester Kulka. Do olkuskiej fary przybył w towarzystwie ośmiu swoich parafian, górników występujących w mundurach galowych – tym razem bez sztandaru. A szkoda, bo oni mogą się szczycić z posiadania w sumie czterech tego typu „obiektów” − z uwagi na piękno i wielkość − nieznanych w innych parafiach.
We mszy uczestniczył sztandar wolbromskich rzemieślników i grupa rekonstrukcyjna przypominająca dawnych kopaczy. Ze znanych nam osób, w uroczystości udział wzięli: Zarząd Stowarzyszenia Szansa Białej Przemszy z Prezesem Zarządu Józefem Niewdaną, Zarząd Fundacji ZGH „Bolesław” w osobach: pani Małgorzaty Łaskawiec i pani Aliny Włoch oraz Prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o., Tadeusz Jerzy Chwast.
Po mszy świętej proboszcz olkuskiej parafii ks. dr Mariusz Karaś (rodzinnie związany z górnictwem) zaprosił uczestników do tak zwanej Przestrzeni Obecności na ciastko i najlepszą w Olkuszu kawę. Była okazja do wymiany zdań, refleksji i wspomnień. Ks. Sylwester Kulka, korzystając z okazji, zaprosił biskupa pochodzącego z siostrzanego Bytomia (rejon olkuski i bytomski to dwa z czterech rejonów zasobnych w formacje złożowe rud cynku, ołowiu i srebra) do Bolesławia. Okazją do tych odwiedzin może stać się corocznie sprawowana w parafii msza święta barbórkowa.
Zasady przetwarzania danych
Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.
Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Rzymskokatolicka Parafia Macierzyństwa NMP i Michała Archanioła, siedziba: 32-329 Bolesław,ul Główna 66.
























































13 kwietnia swoje imieniny obchodzi ks. Przemysław.