Start Aktualności Wydarzenia Orędownik naszych spraw
Orędownik naszych spraw

Tekst „Orędownik naszych spraw...”, który publikujemy poniżej, powstawał w roku 2011 – sukcesywnie, w miarę występowania coraz to nowych okoliczności związanych z beatyfikacją Ojca Świętego Jana Pawła II. To, że dzisiaj zdecydowaliśmy o umieszczeniu go na stronie internetowej parafii związane jest z peregrynacją obrazu Jezusa Miłosiernego i relikwii błogosławionego Jana Pawła II, na którą oczekujemy. Mamy nadzieję, że to ważne dla parafii wydarzenie będzie także wyjątkowym, osobistym przeżyciem i być może, wyzwoli w czytelniku chęć opisania własnych wspomnień dotyczących relacji z papieżem Polakiem. Każda taka próba ma szanse wyeksponować może szerzej nieznane fakty z przeszłości a tym samym wzbogacić historię parafii.

 Proboszcz

 Orędownik naszych spraw przed Bogiem

 (trochę historii i wspomnień oraz współczesnych faktów nasuwających się na myśl mieszkańcowi Bolesławia w roku beatyfikacji Jana Pawła II)

 Wstęp

 O historii takich miejscowości jak Bolesław podręczniki nie piszą. Bardzo rzadko, albo wręcz wcale, uczy się o niej dzieci i młodzież. Dlaczego tak jest? Czy można być lokalnym patriotą albo patriotą w ogóle, nie znając lokalnej historii? My, mieszkańcy Bolesławia mamy to szczęście, że otoczeni jesteśmy ludźmi, którym dzieje własnej, małej Ojczyzny nie są obojętne. Wystarczy sięgnąć po książki, chociażby Józefa Liszki... Ale warto także „pogrzebać” głębiej. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak cenny dla rekonstrukcji faktów z przeszłości, wzbogacenia wiedzy, może być stary dokument zalegający na dnie szuflady, czy nawet relacja zachowana w pamięci świadka. Samemu także warto odświeżyć wspomnienia z odległych często już czasów i przy pomocy pióra utrwalić wydarzenia, które może kiedyś, połączone i innymi w całość, nabiorą wartości historycznej. Takich możliwości w zakresie utrwalania zjawisk i faktów, jakimi dzisiaj dysponujemy nigdy w przeszłości nie było. Te możliwości to: aparat fotograficzny, dyktafon, komputer, ale również powszechny dostęp do internetu. Koniecznie trzeba je wykorzystywać. Świat daje wiarę tylko temu, co jest zapisane. Używając może nie pióra, ale klawiatury spróbujemy poniżej opisać mały fragment z dziejów Bolesławia, a właściwie umieścić w tym wycinku dziejów pewne ważne osoby – w szczególności jedną ważną osobę. Tłem dla tego przedsięwzięcia będą więzy łączące na przestrzeni minionych wieków Bolesław z królewskim Krakowem.

 

 1. Bolesław – miejscowość, parafia

 Bolesław – bole(j) + sław oznacza „bardziej sławny”. Boleslaw, jako miejscowość, a później parafia, od zawsze związany był z Krakowem. Te więzy przez całe stulecia tworzyły się na różnych płaszczyznach. Zaczynając więc od początku...To sandomierski i krakowski książę Bolesław V Wstydliwy (1226-1279)

01

 w 1279 roku założył wieś nazwaną od jego imienia Bolesławiem. Przez szereg wieków miejscowość ta walczyła o przetrwanie. Walka, mniej może, znaczona była przelaną krwią, ale najwięcej obfitym ludzkim potem – szkoda, że o wiele za mało atramentem...

Bolesław V był postępowym królem – popierał rozwój gospodarczy Małopolski, przeprowadził reformy między innymi w kopalniach soli. Trudno precyzyjnie określić, jaki miał wpływ na rozwój górnictwa rud, ale wiadomym jest, że władców z tamtego okresu szczególnie interesowało wydobycie ołowiu i srebra. W czasie jego rządów powstało wiele wsi i miast, a Kraków otrzymał prawa miejskie. Wydobywane w Bolesławiu kruszce przez wieki całe zasilały skarbiec królewski. Ale nie samym chlebem człowiek żyje. Książę był protektorem Kościoła. Za jego panowania w Krakowie pojawili się franciszkanie. Zasługi sprawiły, że po śmierci pochowany został w ich klasztorze.

Rzeźba 

02

 dłuta miejscowego artysty Zbigniewa Strasia (1948-2008) wykonana na cześć księcia stoi przed tutejszym Urzędem Gminy 

03

, przypominając w tym przypadku o jego zasługach dla Bolesławia. Rzeźba przedstawiająca z kolei jego żonę św. Kingę

 04

, nieoficjalnie uznawaną za patronkę kopalni, towarzyszy patronce górników, św. Barbarze, stojąc po jej lewej ręce w ołtarzu z bolesławskiego kościoła.

 Parafię Bolesław w 1798 roku erygował biskup krakowski Feliks Paweł Turski (1729-1800). To ten sam biskup 

05, który przed 220 laty, w roku 1791, od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego odbierał przysięgę na wierność Konstytucji 3 Maja. Był kawalerem Orderu Świętego Stanisława, a Święty Stanisław ze Szczepanowa męczennik – symbol oporu wobec tyranii władzy – był jego wielkim poprzednikiem na biskupiej stolicy w Krakowie. Obaj są pochowani w katedrze wawelskiej. Parafia w Bolesławiu  powstała na skutek decyzji biskupa Turskiego, lecz dzięki staraniom innego kawalera Orderu – mieszkańca tej ziemi – Aleksandra Romiszewskiego (1739-1795) i jego żony Teresy. Dla porządku dodać należy, że małżonkowie Romiszewscy, umierając, nie zdążyli doprowadzić dzieła do pozytywnego końca. Zamiar i wolę rodziców spełniła dopiero po ich śmierci córka Zofia, za mężem Moszyńska.

Może warto w tym miejscu wspomnieć, że sam król Stanisław w roku 1787 gościł w Bolesławiu będąc przyjmowanym przez Romiszewskich. Wspomnieć warto tym bardziej, bo tak się wspaniale złożyło, że w parafialnym kościele bolesławskim, po ponad dwóch wiekach od tamtych wydarzeń (10 kwietnia 2010 roku), poświęcona została jedyna kopia miecza koronacyjnego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego służąca do pasowania kawalerów Orderu Świętego Stanisława, a orderem tym także odznaczono wspomnianego już twórcę z tego terenu, Józefa Liszkę. Obecny wśród nas Kawaler Orderu jest miłośnikiem historii i autorem, między innymi, opracowania pod tytułem „Dwa wieki parafii Bolesław”.

Święty Stanisław, król i Order, Bolesław i pochodzący stąd zacni Kawalerowie Orderu – te wszystkie zawiłości i powiązania może nie są zwykłym tylko zbiegiem okoliczności.

 Bolesławski kościół parafialny to oddzielna karta historii. Jest to obiekt sakralny 07, którego 105 rocznicę konsekracji obchodzić będziemy w bieżącym roku. Stosunkowo młoda budowla, ale jakże bogata, jeśli o wydarzenia historyczne chodzi. Jej wystrój i wyposażenie budzi podziw wśród odwiedzających i napawa dumą miejscowych parafian. W niektórych fragmentach porównywany jest z Bazyliką Mariacką w Krakowie. Dość szczegółowy opis świątyni znajdujemy w książce Tomasza Sawickiego: „Kościół bolesławski w stulecie konsekracji 1906-2006”. Ta świątynia stanowi dzisiaj jedyny dowód świetności górnictwa bolesławskiego z przełomu XIX i XX wieku, a także jest wyrazem głębokiej wiary naszych dziadów i ojców. Jest wspaniałą pamiątką pozostawioną w darze wielu tutejszym pokoleniom przez ludzi, którzy doceniali wartość skarbu, jaki ziemia bolesławska oddawała do ich dyspozycji i potrafili się jej odwdzięczyć, którzy dobrze rozpoznawali relację pomiędzy Stwórcą a stworzeniem, którzy czując respekt przed siłami natury, nie poddawali się i przeważnie z nią wygrywali. To górnikom i górnictwu tamtego okresu w dużym stopniu zawdzięczamy tę okazałą budowlę. Świątynia jest wyrazem wierności Bogu oraz symbolem zwycięstwa człowieka w zmaganiach z naturą, triumfu życia nad śmiercią, godnego życia nad ubóstwem, światła nad ciemnością. Jeszcze do tego powrócimy niżej.

 Miejscowość Bolesław i jej górnictwo, parafia Bolesław i jej świątynia w ciągu XX wieku przeżywały okresy wzlotów i upadków. Był czas, gdy Bolesław miał duże znaczenie w regionie i stanowił jedną z największych jednostek administracji państwowej w okolicy, jednak w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku zaczął tracić na znaczeniu.

         Kryzys gospodarczy drugiej połowy lat dwudziestych spowodował upadek górnictwa i zamknięcie tutejszych kopalń. II wojna światowa to mroczny okres zarówno dla kraju, jak i naszej okolicy. Lata Polski Ludowej, z kolei, to: stalinizm, nacjonalizacja, kolektywizacja, walka z Kościołem i religią; to czas stanu wojennego, zachwianych nadziei i straconych szans. To wszystko na przestrzeni dziesięcioleci dotykało Bolesław, ale w końcu to nic dziwnego, że sytuacja globalna miała wpływ na sprawy lokalne. W tym przypadku było też i odwrotnie.

Lokalne nieporozumienia pomiędzy wiernymi a ówczesną hierarchią kościelną nabrały wymiaru ogólnokrajowego. W roku 1957 parafia Bolesław została podzielona. Na osiemnaście lat kościół parafialny przejęli wyznawcy wiary polsko-katolickiej. Ten fakt spowodował, że Bolesław był w centrum zainteresowania władz: tak świeckich, jak i kościelnych.

Osiemnaście lat to szmat czasu. Noworodek w tym czasie staje się pełnoprawnym obywatelem, a uczeń rozpoczynający naukę w szkole podstawowej, kończy jeszcze szkołę średnią i także studia wyższe, a następnie, jako dojrzały człowiek, podejmuje pracę zawodową. Powszechnie wiadomo, że w jedności siła. Tutaj jedności zabrakło wśród ludzi, więc siły też nie było. Nie udało się ocalić parafii to i niedługo później granice Bolesławia zostały okrojone. W ten sposób, jego chluba – Zakłady Górniczo-Hutnicze – znalazły się poza obszarem miejscowości, do której od zawsze należały. W kilka lat później Bolesław utracił także status gminy i stał się jednym z sołectw należących do sąsiedniego miasta. W tej niełatwej historii wydawało się, że wiele zmian jest już nieodwracalnych. Wielu ludzi ogarnęło zwątpienie, ale nawet słabnąca nadzieja podpowiadała, że mimo wszystko zawsze wracają lepsze czasy, że po burzy wychodzi słońce. Przysłowie mówi: Co człowieka nie zabije, to go wzmocni. Inne podpowiada, że: Nie ma tego złego,  co by na dobre nie wyszło.

W odzyskanie świątyni zaangażowane były autorytety, a nawet najwyższe władze kościelne z Prymasem Polski na czele. Prymas był tutaj 27 sierpnia 1972 roku

08     09

odprawił mszę świętą na cmentarzu grzebalnym i osobiście zapoznawał się z sytuacją.

W końcu kościół powrócił do prawowitych właścicieli, ale dużo to wymagało zachodu. Czemu – czy może komu – zawdzięczać należy rozwiązanie tej trudnej sprawy? Zwycięstwo zawsze ma wielu ojców – to prawda oczywista, ale w tym przypadku skupić się chcemy nad jednym z nich.

2. Peregrynacja obrazu jasnogórskiego na bolesławskim cmentarzu

Najważniejszą postacią bolejącą nad sytuacją Kościoła w Bolesławiu była niewątpliwie Matka Jezusa – Maryja. Ona, w swym obrazie jasnogórskim , 10zawitała tu w trudnym czasie 12 sierpnia 1973 roku i, zamiast w świątyni, przyjęta została na cmentarzu pośród grobów. Do kościoła, w którym jej Syn i Ona sama w licznych scenach ręką artysty zostali uwiecznieni, gdzie umieszczono obrazy i figury tak wielu Świętych Bożych, wejść nie mogła.

         W kościele, w którym zwycięzca Lucyfera, św. Michał Archanioł obrał sobie miejsce na wieki, w którym zwycięski obrońca chrześcijaństwa, król Jan III Sobieski klęczy w ołtarzu głównym przed Jej obliczem, zamknięto przed Nią drzwi. Przed tym kościołem ona sama, Niepokalanie Poczęta, miażdży głowę smokowi i ten kościół omijać musiała. Świątyni nie można przedzielić na pół, więc żeby jedni w parafii mogli zeń korzystać, drudzy musieli pozostać z dala, na zewnątrz. Błąkali się po kaplicach, cmentarzach i domach prywatnych. Tam odprawiane były msze święte i sprawowane sakramenty. Nie było lepszych, więc w takich też warunkach przyjmowano Matkę.

We wspomnianym sierpniowym dniu duchy przodków oraz doświadczeni kilkunastoletnią już poniewierką ludzie, a wraz z nimi pasterze Kościoła kieleckiego, wspólnie, na cmentarzu błagali Częstochowską Panią o litość. O dziwo, był też z nimi młody kardynał z Krakowa Karol Wojtyła. Przewodniczył koncelebrze

11     12

 wygłoszonej homilii przyrównał cmentarz do Kalwarii, gdzie umierający Chrystus z wysokości krzyża żegnał się ze swoją Matką. Nawiązując do tego mówił: „I tutaj jest krzyż. Jest tutaj wiele mogił i wiele krzyży, ale jest przede wszystkim jeden ciężki i bolesny krzyż, na którym zawisł Chrystus naszych czasów. I właśnie pod tym krzyżem stanęła Maryja”. W dalszej części wystąpienia twierdził, że Matka Najświętsza wszystko pojmuje i wsłuchuje się w głosy ludzi, a słysząc dochodzące spod zamkniętego kościoła śpiewy, zwrócił się bezpośrednio do Niej i kontynuował: „...Maryjo Ty słyszysz te głosy, ale przede wszystkim usłysz głosy wszystkich serc. Trzeba bowiem powiedzieć, że po ludzku ta sprawa jest bardzo trudna do pojęcia. Bardzo trudno jest pojąć, jak może: parafia, wspólnota, rodzina wielotysięczna być wyrzucona ze swego kościoła i nie móc do niego wejść nawet w taki dzień uroczysty jak odwiedziny Matki Bożej”. Kończąc, dodał jeszcze: „...ludzkie wyroki powinny zapaść i przynieść sprawiedliwość i pokój wśród obywateli. Jednakże wiemy, że ponad tą sprawiedliwością jest sprawiedliwość i pokój, jaki daje Chrystus: Pokój mój daję wam: pokój ten, którego świat dać nie może Ja wam daję. I o taki pokój wśród ludzkich serc, o zjednoczenie we wierze, miłości jednego Ojca, miłości jednej Matki, we wspólnocie jednego Kościoła prosimy Cię, Matko Jasnogórska, Pani nasza, Królowo i Matko w dniu Twoich nawiedzin na tym cmentarzu” (cytaty pochodzą z książki ks. Jana Śledzianowskiego Nawiedzenie Matki Bożej w Diecezji Kieleckiej, Kielce 1978).

Maryja sama widziała i czuła, jak uczestnicy uroczystości byli zjednoczeni w swoich prośbach. Musiała się przejąć i wzruszyć, ale nie mogła przed zamkniętymi drzwiami oczekiwać w nieskończoność. W symbolicznej postaci podróżowała po Polsce. Opuściła Bolesław, bo na Jej wizerunek czekały inne parafie i diecezje, ale zwycięstwo było kwestią czasu. Postanowiła tu wrócić w decydującym momencie. Kardynał Karol Wojtyła, metropolita krakowski, miał za sobą już wiele zwycięstw, lecz najważniejsze były przed nim. On też postanowił wrócić. Nie długo trzeba było czekać na ten powrót.

 3. Bolesławski Kościół – zwycięski i oczekujący...

Bolesławski kościół to symbol zwycięstwa dobra nad złem. W bolesławskiej świątyni przodkowie upamiętnili najważniejsze zwycięstwa – zwycięstwa Boga, Maryi, Kościoła i Polski.

Św. Michał Archanioł, zwycięzca nad zbuntowanymi aniołami, jest patronem parafii. Strącił z Wyżyn całe zastępy upadłych tam, gdzie ich miejsce – do piekieł. Jego postać umieszczono w najwyższym punkcie ołtarza głównego oraz w centralnym oknie prezbiterium. To on stoi nad wejściem głównym, to on walczy z szatanem na rewersie górniczego sztandaru kopalni „Bolesław”. Jego hasłem i zawołaniem jest „Któż jak Bóg”.

Maryja Niepokalanie Poczęta, w figurze stojącej przed kościołem, miażdży łeb smoka. Pod figurą umieszczono napis: „O! MARYO NIEPOKALANIE POCZĘTA MÓDL SIĘ ZA NAMI – 1904”. Dokładnie tę samą Świętą Dziewicę przedstawia rewers drugiego górniczego sztandaru – z Tłukienki i Krążka.

Centralna scena z ołtarza głównego ukazuje natomiast zwycięskiego króla polskiego i należącego do jego wojska husarza, przedstawiciela formacji decydującej o losach bitwy w obronie chrześcijaństwa. U stóp Maryi – król i rycerz – składają zdobyczne chorągwie Mahometa. Po wiktorii wiedeńskiej Jan III Sobieski wysłał list do papieża Innocentego XI, w którym donosząc o zwycięstwie nad Kara Mustafą, pisał: „Venimus, vidimus, Deus vicit” – przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył. Bardzo prawdopodobne jest, że wojska królewskie w drodze spod Wiednia „zahaczyły” o Bolesław. Król i jego rycerz teraz klęczą przed Maryją w bolesławskim kościele. U jej stóp składają zdobyte w świętej bitwie trofea. Ta scena z ołtarza nie jest więc tylko wytworem bujnej wyobraźni twórcy, artysty.

Wszystkie te wymowne sceny zwycięstw, arcydzieła sztuki rzeźbiarskiej, malarskiej czy hafciarskiej, są odbiciem tęsknoty ludzkich serc za odległymi czasami wielkości i chwały: Ojczyzny, Kościoła i Narodu. Tworzono je w ciemnym okresie zaborów, gdy wolnej Polski od ponad stu lat nie było na mapach Europy. Podobna tęsknota ogarniała pokolenie ludzi żyjących na bolesławskiej ziemi w latach 1957-1975. Im odcięto korzenie, odebrano świętość, ich w końcu podzielono. Manipulowani – byli słabi i bezbronni wobec przeciwności losu i bezprawia. Mocno spokornieli z czasem, tak po jednej, jak i drugiej stronie. Cierpliwie czekali na wielkie zwycięstwo.

 Metropolii krakowskiej podporządkowane były biskupstwa: tarnowskie, częstochowskie, katowickie i kieleckie. W swych dziejowych początkach Bolesław należał do parafii krakowskiej. Kraków to historia Polski. Przez długie lata był stolicą państwa, a kiedy przestał nią być formalnie, i tak znaczna część Polaków uważała, że nadal nią jest. W czasach zaborów był symbolem zniewolonej państwowości, utraconych swobód i wolności. Kto chciał poczuć jej smak, przybywał tu nawet z odległych zakątków trzech zaborów, jak do duchowej stolicy nieistniejącego kraju. Wawel, groby królewskie, stare kościoły, relikwie wielu świętych, uniwersytet i cienie wielkich postaci historycznych a nawet zwykłe uliczki przypominały czasy świetności. Wzbudzały uczucia tęsknoty i nadziei na lepszą przyszłość. Nie można porównywać Bolesławia do Krakowa, ale... W krakowskim kościele franciszkanów spoczywają doczesne szczątki założyciela Bolesławia księcia Bolesława V Wstydliwego, a na Wawelu króla Jana III Sobieskiego, św. Stanisława i biskupa Feliksa, założyciela parafii. Kraków więc także dla bolesławian był i jest miejscem wyjątkowym, miastem niezwyciężonym i prawie cudownie ocalonym z zawieruchy II wojny światowej. Odwiedzając go, zawsze myślami wracamy do tych, którzy dali początek albo przyczynili się do uświetnienia naszej miejscowości i parafii. Dziwne, że właśnie stamtąd do Bolesławia przybyli głosiciele nowej wiary – nie dziwi natomiast, że spodobał im się kościół. Ale o wiele ważniejsze, że stamtąd przybył też ten, który w ostatecznym rozrachunku zwyciężył – Karol Wojtyła. 

4. Ksiądz kardynał Karol Wojtyła w odzyskanej świątyni

          31 października to dawne słowiańskie święto Dziady. Można wierzyć lub nie, ale tak się składa, że wtedy właśnie przebiega najcieńsza granica pomiędzy światem zmarłych i żyjących. Następujące po Dziadach dni to uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Wierzymy, że zmarli wiele mogą i zapewne wiele uczynili, aby w Bolesławiu sprawiedliwości stało się zadość. Przecież to całe ich pokolenia – obrońców wiary i budowniczych kościoła – spoczywają na tutejszych cmentarzach.

 W tym wyjątkowym dniu właśnie, w 1975 roku, przerywając swą wędrówkę po kraju, do Bolesławia przybyła, po raz drugi, Madonna Jasnogórska. Tym razem nie musiała już być przyjmowana na cmentarzu – drzwi parafialnego kościoła stały otworem. Po długiej okupacji powrócił do dawnych właścicieli. Decydujące rozstrzygnięcia zapadały w czasie pomiędzy jej pierwszą a obecną wizytą. Aby zechciała wejść w niedostępne do niedawna progi, poprosił ją krakowski kardynał Karol Wojtyła – ten, który całe swe życie Jej poświęcił, ten, któremu Bóg jeszcze większe role w Kościele i świecie wyznaczył. Okazja była niecodzienna, więc na spotkanie z Maryją i Bolesławiem i on przybył tu także po raz drugi. Wprowadził jasnogórski obraz do kościoła 

13

 w czasie, gdy od półtora roku proboszczem w parafii był jego rówieśnik, ksiądz Władysław Zachariasz (1920-2009) 

 

14

. To za jego proboszczowskiej kadencji zapadła ostateczna decyzja o przywróceniu kościelnego mienia starej parafii i to on przyjmował pielgrzymującego tu po raz drugi metropolitę z Krakowa.

 Kardynał Wojtyła, pamiętnego 31 października 1975 roku, wszedł do świeżo odzyskanej świątyni w uroczystej procesji. Za nim podążała utrudzona podróżą Matka. W swym jasnogórskim wizerunku niesiona była na ramionach mężczyzn. Za Nią szedł umęczony wieloletnią tułaczką, wierny Jej lud bolesławski. Świątynia została wypełniona po brzegi. W uroczystości brali udział wszyscy biskupi kieleccy. Matka Boża pozostała w odzyskanym kościele, w te ważne święta – do 2 listopada. Wielka radość panowała w sercach ludzi, a jak cieszyli się zmarli nasi przodkowie – tego opisać się nie da.

Niewątpliwie było to wielkie zwycięstwo Maryi, ale kim był ten Wojtyła? Na jego twarzy radość mieszała się z wielką troską. On na pewno nie był w pełni usatysfakcjonowany tym, co się przed chwilą dokonało, bo choć sprawiedliwość wygrała, to część parafii została pozbawiona kościoła. On nie stosował zasady: oko za oko, ząb za ząb, ale raczej tę, którą Chrystus zalecał swoim uczniom: temu, kto chce wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. On, uczestnik Soboru Watykańskiego II, miał wpływ na jego postanowienia końcowe a myśl przewodnia tego gremium wyraźnie podkreślała, że człowiek jest drogą Kościoła. Zawsze przestrzegał, by w obronie prawdy nie stracić z oczu człowieka. Nie traktował więc tej chwili w kategoriach zwycięstwo/porażka. Dla niego nadal sprawa nie była rozwiązana, bo mimo wszystko najważniejszy był człowiek.

 Czy ktoś wtedy zdawał sobie sprawę, kim on będzie?

 5. Karol Wojtyła – kapłan i naukowiec

 Urodził się w roku 1920, na dwa miesiące przed wielkim zwycięstwem Polski nad armią sowiecką – tak zwanym „Cudem nad Wisłą”. Zwycięstwo to powstrzymało marsz bolszewizmu na Zachód i ukształtowało granice II Rzeczypospolitej. Ale przecież to on ostatecznie miał uporać się z marksistowskim totalitaryzmem siłą swojego świadectwa. Nim to nastąpiło, wiele jednak jeszcze zła wydarzyć się miało w Polsce i na świecie.

Niepodległa, wolna już Polska kształtowała serce i umysł młodego Karola. Dzięki talentowi, zdolnościom i pracowitości osiągał pierwsze sukcesy życiowe. Zrezygnował jednak ze świetlanej kariery poety, pisarza, aktora i obrał drogę powołania kapłańskiego. W charakterystycznym dniu Wszystkich Świętych 1946 roku przyjął święcenia kapłańskie.

Jeśli w założeniach do niniejszego opracowania podjęliśmy się poszukiwania związków Bolesławia z Krakowem, a w konsekwencji także z Karolem Wojtyłą, to w tym miejscu warto wspomnieć, że swoją mszę świętą prymicyjną młody kapłan sprawował w Dzień Zaduszny – 2 listopada tegoż roku. Tak się składa, że miało to miejsce w krypcie św. Leonarda na Wawelu, gdzie corocznie w tym dniu odprawiane są msze święte za władców i bohaterów narodowych – w pewien sposób ważnej także dla Bolesławia. W krypcie tej spoczywają bowiem doczesne szczątki króla Jana III Sobieskiego – postaci z centralnego ołtarza naszej świątyni. Ale zwrócić uwagę należy również na fakt, że sarkofag królewski, w setną rocznicę zwycięstwa pod Wiedniem, ufundował... któż by inny, jeśli nie przywoływany już wyżej Stanisław August Poniatowski.

Dalsze losy Karola to prosta droga powołania kapłańskiego, ale też praca naukowa. Jej konsekwencją był doktorat, habilitacja i w dwunastym roku kapłaństwa – biskupstwo. Kapłaństwo i praca naukowa przeplatały się z sobą. Jako biskup obrał hasło przewodnie swojej posługi: Totus Tuus – Cały Twój, odnoszące się do Matki Chrystusa. 30 grudnia 1963 roku został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim a 27 czerwca 1967 kardynałem. Był jednym z najmłodszych kardynałów w Kościele Powszechnym.

Przypuszczać należy, że to on właśnie w dużym stopniu przyczynił się do odzyskania bolesławskiej świątyni a konsekwencją tego było, że pamiętnego 31 października 1975 roku wprowadził do niej, po wieloletnim wygnaniu, ludzi pozostających w dawnej wierze. Może to mniej ważne skojarzenie, ale gdzieś na marginesie odnotować warto jeszcze, że w tym samym dniu 1957 roku, a więc dokładnie osiemnaście lat wstecz, doktor habilitowany Karol Wojtyła uzyskał naukowy stopień docenta. Zrezygnował z wielu prestiżowych ról w życiu, lecz z pracy naukowej – nie. Tak ważne dla niego dni z przełomu października i listopada okazały się równie ważnymi dla Bolesławia. Trudno przytaczać tu cały życiorys tego wielkiego człowieka, lecz przynajmniej dwa wydarzenia wymagają chwili zastanowienia.

 W tym samym czasie, kiedy umierała siostra Faustyna Kowalska 15 osiemnastoletni Karol przeprowadził się wraz z ojcem do Krakowa (październik 1938 roku). Wtedy właśnie decydowały się najważniejsze życiowe wybory młodego Wojtyły. Pracując w Solvayu, zawsze znajdował czas, aby wstąpić do kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach na modlitwę. Tam, na przyklasztornym cmentarzu, od niedawna spoczywała siostra Faustyna. Zmarła, mając 33 lata, a przed śmiercią bardzo cierpiała fizycznie. Prosiła jednak o jeszcze więcej cierpień ofiarując je za kapłanów, za narody, za cały świat. 

Czy Faustyna w jakiś sposób pomogła Karolowi w wyborze drogi kapłańskiego powołania? Trudno powiedzieć, ale... Jako arcybiskup krakowski zapoczątkował proces informacyjny w sprawie beatyfikacji zakonnicy, a 30 kwietnia 2000 roku, jako papież Jan Paweł II, na placu św. Piotra dokonał jej kanonizacji.

W 1947 roku, będąc na studiach w Rzymie, młody kapłan Karol Wojtyła udał się do San Giovanni Rotondo, by tam spotkać się ze słynnym kapucynem, stygmatykiem, ojcem Pio 16(fot. 16). Ten niezwykły zakonnik miał rzekomo przepowiedzieć przyszłość młodemu księdzu, wypowiadając słowa: „Zostaniesz papieżem”. Co więcej, przewidział również krew na jego pontyfikacie. Nie zostało to wprawdzie oficjalnie potwierdzone ani przez jednego, ani przez drugiego uczestnika spotkania, ale przekaz ten od lat uważany jest za prawdziwy. Ojciec Pio bardzo cierpiał za życia, a cierpienie to ofiarował w intencji papieża. Jan Paweł II uważał, że człowiek przez swoje cierpienie indywidualne uczestniczy w cierpieniu Chrystusa. Kanonizacji ojca Pio dokonał papież Jan Paweł II 16 czerwca 2002 roku.

          Krakowska kuria to miejsce urzędowania biskupa, który powołał do życia bolesławską parafię. Kardynał Wojtyła był jego następcą a więc całe lata mieszkał i urzędował przy Franciszkańskiej. Naprzeciwko okien kurii biskupiej stoi kościół (fot. 17), w którym spoczywają prochy założyciela Bolesławia i jego siostry św. Salomei. Patrząc codziennie na ten kościół, kardynał na pewno nie myślał bezpośrednio o Bolesławiu, ale o Bolesławie i jego siostrze pewnie tak. Karol Wojtyła wiele razy przejeżdżał przez centrum Bolesławia, bo w czasach, gdy był krakowskim biskupem, arcybiskupem i kardynałem, nie było jeszcze obecnej obwodnicy. Przejeżdżał więc klinkierową drogą 18obok zamkniętego kościoła w parafii, którą założył jego poprzednik, i nigdy nie mógł do niego wstąpić. Doskonale wiedział, co tu się wydarzyło. W pamiętnym 1973 roku zatrzymał się na dłużej. Był na tutejszym cmentarzu grzebalnym i przewodniczył uroczystościom peregrynacji obrazu Matki Boskiej. Podczas swej drugiej wizyty, 31 października 1975 roku, z tym samym obrazem w uroczystej procesji wszedł do parafialnej świątyni. To, co wtedy ujrzał, prawdopodobnie przerosło jego wyobrażenie. Wtedy po raz pierwszy i jedyny był w tym kościele. Musiał być negatywnie zaskoczony jego stanem technicznym, ale piękno i symbolika wyposażenia niewątpliwie pozostały w pamięci na dłużej. Wrażenia wzrokowe to jedno, a drugie to problemy tu występujące. Pierwsze pozostały w pamięci, a drugie w sercu. Ówczesny Bolesław, jako trudna parafia, zapewne zostawił wyraźny ślad w świadomości pasterza. Podsumowując, więc...

Długie lata Karol Wojtyła mieszkał w pobliżu miejsca gdzie spoczywają prochy założyciela Bolesławia, był następcą założyciela parafii, często przejeżdżał przez Bolesław, był tutaj obecny w ważnych chwilach, poznał problemy tu występujące. Powyższe fakty świadczą najpierw o historycznej łączności, a później stopniowaniu intensywności bezpośredniego związku księdza kardynała, a także Krakowa, z Bolesławiem. Oprócz więzów łączących go z miejscem i jego problemami, kardynał Wojtyła przecież mógł także utrzymywać znajomości z tutejszymi ludźmi. To prawie pewne, że tak było, bo jednostkowe przypadki znamy, ale nie sposób zamieścić ich opis w tym krótkim opracowaniu. O jednym z nich piszą „Bolesławskie Prezentacje” w numerze 53 z kwietnia 2005 roku. Może warto pokusić się o zebranie większej ich liczby i wtedy szerzej o nich wspomnieć.

Aż ciśnie się więc na usta pytanie, czy więzy historyczne, więzy zbudowane na doświadczeniach osobistych i związki międzyludzkie mogły zostać przerwane i zapomniane wraz z zakończeniem ostatniej wizyty kardynała w Bolesławiu? Przecież nie było mu dane powrócić tu znowu, nie było możliwości z bliska przyjrzeć się zachodzącym zmianom otoczenia i przemianom duchowym a pamięć ludzka jest zawodna. Dla zwykłego śmiertelnika zapominanie jest czymś normalnym. Dla niego zbliżał się najważniejszy okres w życiu.

 6. Papież Jan Paweł II

Trzy lata później, 16 października 1978 roku, kardynał Karol Wojtyła wybrany został następcą św. Piotra 19(fot. 19). Szok i konsternacja nie tylko w Polsce, ale tu przede wszystkim. Dla nas wszystkich, bez wyjątku, Polaków to wydarzenie stulecia a może nawet tysiąclecia.   P a p i e ż   P o l a k !   Pierwszy papież Słowianin w dziejach ludzkości. Od 455 lat pierwszy papież nie Włoch. Było to tak niesamowite i niewiarygodne... Jednak nie dla wieszcza, Juliusza Słowackiego, który przewidział to zdarzenie i pisał:

 Pośród niesnasków Pan Bóg uderza w ogromny dzwon.

Dla słowiańskiego oto Papieża otwarty tron....

         Wielce proroczo brzmią te słowa nawet w kontekście bolesławskiego przypadku. Nie tak dawno przecież on bywał w skłóconym Bolesławiu, a teraz został Głową Kościoła!

W pięćdziesiątym ósmym roku życia, a więc w wieku dla wielu już emerytalnym, starczym kardynał z Krakowa z młodzieńczą werwą rozpoczynał przebudowę betonowego świata. Natychmiast zaakceptowały go całe narody, a przede wszystkim młodzież, którą potrafił rozemocjonować do szaleństwa. Nie sposób znowu opisywać tu całego pontyfikatu, ale trzeba podzielić się pewną refleksją.

Pełniąc posługę na Stolicy Piotrowej Karol Wojtyła nie miał już możliwości wstąpić do Bolesławia, ale jak dobry pasterz boleje nad jedną utraconą owcą, tak on nie mógł zapomnieć o rozbitej owczarni bolesławskiej. Odzyskanie kościoła niestety nie zjednoczyło parafii – przecież wiedział o tym. Papieża musiało to boleć podwójnie. On, który tak wiele czynił dla zjednoczenia chrześcijan. On, który tak wielkie nadzieje pokładał w Bożym Miłosierdziu, który widział w nim ratunek dla ludzi i świata, i w Krakowie stworzył światową stolicę jego kultu, nie mógł w tych kalkulacjach pomijać Bolesławia. Może nawet to, co tutaj się wydarzyło i w czym osobiście uczestniczył miało jakiś wpływ na cały jego późniejszy pontyfikat. Wykluczyć się nie da. Biskupem został w czasie, gdy sprawa Bolesławia była wyjątkowo głośna w Kościele i Polsce – bezpośrednio po zamieszkach. Biskup to ktoś, kto musi się czuć odpowiedzialny przynajmniej za lokalny Kościół. Wiele jest dowodów na to, że on był wyjątkowo odpowiedzialnym człowiekiem. To jemu, za przyczyną Ducha Świętego, powierzono później kierowanie całym Kościołem Powszechnym. Objął urząd papieski, tak krytykowany i wprost obrażany w Bolesławiu przez wielu przedstawicieli nowej wiary. Ale to, że Polak tego zaszczytu dostąpił, wywołało konsternację także w szeregach jej wyznawców. Kimkolwiek by był, chociażby przez wzgląd na jego narodowość nie wypadało z nienawiścią wypowiadać się o nim. Poza tym szybko można się było przekonać, z jakim szacunkiem odnosił się do wyznawców innych religii – i wypadało ten szacunek odwzajemnić.

Niewątpliwie musiało się zdarzyć, że papież myślał o Bolesławiu, a może nawet modlił się za nas, podzielonych. Papież myślał i modlił się za Bolesław! Czy to aby nie zbyt śmiałe stwierdzenie? Wierzymy, że nie. A czy chciał również z nami pozostać na zawsze?

Taka już jest kolei rzeczy, że wszystko, co ma swój początek, musi mieć i koniec. Życie ludzkie także...

 2 kwietnia 2005 roku, w pierwszą sobotę miesiąca, w wigilię, ale o 21.37, czyli już w święto Miłosierdzia Bożego; w ósmym, ostatnim dniu wielkanocnej oktawy, Jan Paweł II, papież Rodak, przekroczył próg nadziei i odszedł do Wieczności. „Totus Tuus” – cały Twój, więc w dniu Jej poświęconym litościwa Matka powiodła go przed tron Najwyższego. W święto Miłosierdzia Bożego, które sam ustanowił przed dziesięciu laty wbrew watykańskiej Kongregacji Świętego Oficjum, która stwierdziła, że objawienia zakonnicy kuchty – Faustyny Kowalskiej – nie mają źródła nadprzyrodzonego, sam Bóg go wezwał do siebie. Ten ósmy dzień oktawy to także dzień poza doczesnością, poza siedmiodniowym cyklem naturalnie wyznaczonym od zawsze.

No, i jeszcze te „trzynastki” – sumy cyfr: z daty i nawet z godziny śmierci, albo powołanie na Biskupa Rzymu w 58, a odwołanie w 85 roku życia, czy także suma cyfr z kolejnego numeru pontyfikatu – 265, jak również z ilości dni tego pontyfikatu – 9301. Zamach na życie też miał miejsce 13 maja, a więc w rocznicę pierwszego objawienia fatimskiego. Czy to jeszcze mało? Czy wszystko to nie świadczy o nadzwyczajności tego człowieka? Jakie to ma powiązanie z poprzedzającą go w drodze do nieba, siostrą Łucją? (zmarła 13 lutego tego samego roku, a trzynastki przecież dużo więcej znaczyły w jej życiu). To są tylko ludzkie pytania i skojarzenia, a może jednak znaki? Można w nie wierzyć lub nie, ale jedno jest pewne: mieliśmy szczęście żyć w wyjątkowym dla nas, Polaków, okresie dziejów.

 Wraz z tą śmiercią skończył się jakiś etap w dziejach świata, ale czas się nie zatrzymuje, życie toczy się dalej. Na stolicy Piotrowej papieża Polaka zastąpił niemiecki kardynał Joseph Ratzinger. Przybrał imię Benedykt XVI. Spełniając życzenie tłumu: Santo subito, już 13 maja publicznie ogłosił zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacji swojego bezpośredniego poprzednika. Oficjalnie proces rozpoczął się 28 czerwca 2005 roku, a zakończył podpisaniem dekretu beatyfikacyjnego 14 stycznia 2011 roku. Wiadomość o złożeniu podpisu pod dekretem przez Benedykta XVI natychmiast dotarła do Polski. Mówiły i pisały o tym wszystkie media. To ona spowodowała, że powstał ten tekst.

         7. Parafia w posoborowych realiach

             Bolesławski kościół, stojąc wysoko na Kopcu, widoczny jest z daleka 20(fot. 20). Wielu przejeżdżających drogą szybkiego ruchu przygląda się jego sylwetce. Niektórzy zajeżdżają i z bliska podziwiają jego piękno. Jest wizytówką Bolesławia.

Wiele na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci zmieniło się w nim i wokół niego. Przede wszystkim, zaraz po odzyskaniu, wnętrze kościoła zostało odmalowane, a wielkie było to przedsięwzięcie. Odmłodniał po przejściach. Utrzymuje go nieliczna dzisiaj parafia. Ma szczęście do proboszczów – dobrych gospodarzy. Nie sposób zapomnieć o hojnych darczyńcach, ale im należałoby poświęcić odrębne miejsce na kartach historii. Nie czas też, aby opisywać tu wykonane remonty, przeprowadzone renowacje czy przebudowane obiekty bądź wymieniać dokupione wyposażenie.

Przywracanie dawnej świetności budowli odbywało się w czasie wielkich zmian w całym Kościele Powszechnym. Po Soborze Watykańskim II zachodziły wprost rewolucyjnie. Nas również w całej rozciągłości dotyczyły, lecz wspomnieć przede wszystkim należy o utworzeniu na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nowych diecezji. Parafię Bolesław wyłączono z diecezji kieleckiej i włączono do nowo utworzonej sosnowieckiej. To była „nowa jakość” w dziejach tej parafii. Wiele dawnych urazów mogło pójść w niepamięć. Jakże pominąć fakt, że pierwszym biskupem ordynariuszem nowej diecezji został ksiądz Adam Śmigielski (1933-2008). Z nim tutaj wiązano wielkie nadzieje. Na pasterza nowej jednostki administracyjnej Kościoła został powołany przez Ojca Świętego Jana Pawła II. Szybko okazało się, że jest to właściwy wybór, gdyż biskup to człowiek wielkiego serca. O takich ludziach nie wolno zapominać. Był związany z Bolesławiem, a w szczególności z tutejszym górnictwem – często tu gościł. W czasie swojej wizyty „Ad limina” w Rzymie, przekazał papieżowi Benedyktowi XVI dar od górników z Olkusza i Bolesławia – figurkę św. Barbary 21(fot. 21) (źródło: strona internetowa diecezji sosnowieckiej). On lubił ludzi i jego także wszyscy polubili. Jego osobowość łatwo będzie przybliżyć przytaczając choćby tylko jeden szczegół zapamiętany z jego wizyt w Bolesławiu. Jeśli zdarzało mu się uczestniczyć w uroczystościach, na których składano dary, do ofiarodawców zwracał się z jednym życzeniem: prosił ich o kosz wypełniony chlebem. Zabierał ten chleb, gdy odjeżdżał, i przekazywał do ośrodków wspomagających biednych i bezdomnych. To tylko symbol, ale w rzeczy samej był on biskupem właśnie prostych, biednych, bezdomnych ludzi. Także ludzi ciężkiej pracy. Nigdy nie odmówił górnikom czy hutnikom zapraszającym go na swoje święto. W pamiętną Środę Popielcową 1994 roku zjechał nawet do podziemi bolesławskiej kopalni, aby sprawować tam mszę świętą dla ludzi ciężkiej pracy strajkujących w obronie swoich praw 22(fot. 22). W Bolesławiu długo będą o nim pamiętać.

W nowej rzeczywistości, którą przyniósł rok 1989, Bolesław zapomniał o burzliwym okresie dziejów. Choć mocno okrojona, znowu powstała Gmina. Wiele ran zabliźniło się, ale podział parafii pozostał. Z jednej powstało sześć: łącznie z prastarą bolesławską, trzy rzymsko-katolickie (dodatkowo Krzykawka oraz dawne Bukowno Wieś) a także trzy polsko-katolickie (Bolesław, Małobądz i Bukowno Stare). Nikt nie stara się nawet mówić o zjednoczeniu.

8. Dawne ślady pozostawione przez kardynała Karola Wojtyłę na bolesławskiej ziemi i współczesne znaki pamięci Jana Pawła II o niej

 Pozostając jednak przy temacie głównym, koniecznie trzeba powrócić do spuścizny, jaką w Bolesławiu pozostawił po sobie nasz nowy błogosławiony, a jak Bóg da, to i święty – Jan Paweł II. Nasz? – chyba można tak powiedzieć, bo Polska ma wielu świętych, ale ten prawdopodobnie jest pierwszym, w jakiś sposób związanym z Bolesławiem.

Wiemy, że Karol Wojtyła – Jan Paweł II – fizycznie od nas odszedł, ale wierzymy też, że pozbawiony cielesnych ograniczeń, tu pozostanie na zawsze. Będzie o nim przypominać przede wszystkim ta wspaniała świątynia, która w historii swojego istnienia przeszła trudny etap przejęcia przez obce wyznanie. Jej odzyskanie w znacznym stopniu zawdzięczać należy zaangażowaniu kardynała z Krakowa.

Ten dzień, w którym świątynia powróciła do prawowitych właścicieli na pewno zalicza się do znaczących i wyjątkowych w dziejach parafii. Za historyczny dla niej uznać go należy między innymi ze względu na obecność tutaj kardynała Karola Wojtyły, późniejszego papieża Jana Pawła II, po śmierci ogłoszonego świętym. Jego stopy odciśnięte na kamiennej posadzce kościoła, jego msza święta sprawowana raz na cmentarzu, a drugi raz przy przepięknym ołtarzu zwycięstw, dodają miejscowości i świątyni sławy i chwały.

Śladów stóp na ziemi bolesławskiej czy posadzce świątyni może nie zauważymy gołym okiem, lecz pozostały szaty liturgiczne 23(fot. 23), w których Karol Wojtyła sprawował Najświętszą Ofiarę. W setną rocznicę konsekracji kościoła na ścianie cmentarnej kaplicy umieszczono pamiątkową tablicę upamiętniającą dwie wizyty kardynała w Bolesławiu 24(fot. 24 i 25). To są widoczne w przestrzeni publicznej znaki obecności, ale... W domach naszych i sercach też przecież będzie żył. Dlatego za poetą, Czesławem Miłoszem tym razem, powtórzyć wypada tylko:

 „...Twój portret w naszym domu co dzień nam przypomni

Co może jeden człowiek i jak działa świętość.”

Na nas, żyjących spoczywa obowiązek należytego zabezpieczenia pamiątek z tamtych dni, aby przyszłe pokolenia mogły wpatrywać się w nie, przeżywać, wspominać i wyciągać odpowiednie wnioski dla siebie. Te fizyczne – widoczne, a także zatarte już ślady są ważne, lecz poszukać warto też innych – duchowych śladów obecności tego Wielkiego Człowieka w naszym otoczeniu. A znalezione, może uda się wyeksponować należycie? 

Papież był mistykiem. Antonio Socci w książce Tajemnice Jana Pawła II stara się udowodnić tezę, że Karol Wojtyła był prawdziwym, autentycznym mistykiem, doznawał mistycznych przeżyć, miał kontakt z niebem i w związku z tym znał przyszłość. Oprócz śladów materialnych, tych widzialnych i niewidocznych już, papież zapewne chciał też w Bolesławiu zostawić ślad swojej woli, pragnień, uczuć. Ta chęć pozostania na bolesławskiej ziemi została odczytana i w wymowny sposób upamiętniona w roku 2005, właśnie w chwili, kiedy po dwudziestu siedmiu latach pontyfikatu Ojciec Święty odchodził do Pana.

Proboszczem w parafii był wtedy ksiądz Sylwester Kulka. To jemu właśnie należy przypisać odczytanie woli obecności Karola Wojtyły w Bolesławiu. Utrwalenie śladów jest ważne, ale równie ważnym jest dostrzeżenie znaków i rozpoznanie przesłania, jakie pragnął pozostawić nam nasz znajomy Święty.

W kościele brakowało jednego ołtarza. Poprzednik, ks. Zygmunt Paszewski zamówił mały ołtarz, ale z przeznaczeniem do krypty, bo ta wyglądała na niedokończoną, pustą. Jego koncepcja uległa jednak zmianie. Ołtarz poświęcony Bożemu Miłosierdziu został rozbudowany o dwa skrzydła boczne i ustawiony we wschodniej nawie 27(fot. 27), w miejscu, które zdawało się specjalnie na niego czekać, obok ołtarza Najświętszego Serca Pana Jezusa ze słynną Pietą28 (fot. 28). Ustawiony został dokładnie w tym czasie, kiedy Ojciec wzywał do Wieczności wielkiego czciciela kultu Bożego Miłosierdzia. Centralny obraz nowego dzieła przedstawia postać Jezusa Miłosiernego według wizji świętej siostry Faustyny Kowalskiej. W bocznych skrzydłach umieszczono jej portret (fot. 32) oraz – po stronie przeciwnej – portret świętego ojca Pio (fot. 31). Jak już wspomnieliśmy, tych dwoje świętych miało ogromny wpływ na życie Karola Wojtyły. Wszystkie obrazy namalował Tomasz Sawicki, wyżej przywołany, miejscowy artysta malarz.           

Ołtarz został umieszczony w kościele tuż przed Świętami Wielkanocnymi, kiedy to bardzo chory papież w Wielką Niedzielę nie zdołał już nawiązać słownego kontaktu z wiernymi licznie zgromadzonymi na placu św. Piotra. Nikt nie przypuszczał, że wtedy to, po raz ostatni będziemy oglądać jego postać , 29

również dzięki telewizyjnej transmisji. W mimice twarzy tego Wielkiego Człowieka można było zauważyć ból i cierpienie, ale też chęć przekazania nam, że w pełni zgadza się z wolą Ojca – jakakolwiek by była. Pobłogosławił gestem rąk wierny mu lud i, jak się później miało okazać, na zawsze już opuścił słynne watykańskie okno. Będzie jeszcze spoglądał na nas i błogosławił, ale z innego już okna.

         Nam pozostał ołtarz jako cenna pamiątka tamtych dni. Zawsze będzie się kojarzył ze sceną błogosławieństwa papieskiego, którego w Święto Zmartwychwstania Pańskiego Ojciec Święty Jan Paweł II udzielił tłumom zgromadzonym na Placu św. Piotra i przed odbiornikami telewizyjnymi na całym świecie. Poświęcił go 24 kwietnia 2005 roku biskup ordynariusz Adam Śmigielski 30(fot. 30). W przeddzień z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach ksiądz proboszcz Sylwester Kulka przywiózł relikwie św. Faustyny. Przed poświęceniem biskup mówił: „Bardzo dobrze, że ksiądz – wasz proboszcz – nowy, młody i zdolny postarał się o to: żeby w waszym kościele były relikwie tej wielkiej świętej, największej mistyczki naszych czasów; ażeby w tym kościele znajdował się ołtarz i jej wizerunek z tego względu, że Ojciec Święty powiedział, iż nastała era Miłosierdzia Bożego i iskra powinna pójść właśnie z Polski na cały świat. Powinna ogarnąć nas wszystkich. Bez miłosierdzia wszelkie prawo może stać się największym zagrożeniem. Miłosierdzie Boże jest zbawieniem dla każdego z nas i dla całej ludzkości”.

Relikwie św. Ojca Pio zostały sprowadzone niedługo później. Uzupełniły brakujący fragment misternie tworzonej całości. To także zawdzięczamy księdzu Sylwestrowi. To on będąc jeszcze wikariuszem w Borzykowej, gmina Żytno, poznał pewną siostrę pracującą w Watykanie, w Kongregacji do spraw Świętych. Jak mówi, w żartach właściwie, zagadnął ją kiedyś w sprawach, z którymi miała do czynienia. Niespodziewanie później, gdy był już w Sławkowie, nadeszła wiadomość, że może odebrać jedne z ostatnich relikwii św. Ojca Pio. Były do odbioru w Krakowie, dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym samym czasie, gdy przyszła nominacja na probostwo w Bolesławiu. Wtedy nie miały one jeszcze konkretnego miejsca przeznaczenia. Los sprawił, że w konsekwencji nie dotarły do Sławkowa – parafii, w której ksiądz pracował, i w której właśnie żegnał się ze stanowiskiem wikariusza. Docelowe ich przeznaczenie miało być inne. To nie przypadek – Bóg (a może Jan Paweł II) chyba chciał, aby znalazły się w Bolesławiu. Teraz, jedne i drugie, zostały umieszczone w bocznych skrzydłach ołtarza i odtąd możemy im oddawać należną cześć. Ksiądz proboszcz... zajął natomiast ważne miejsce w trudnej i bogatej historii parafii.

         Tak więc ołtarz Miłosierdzia Bożego w bolesławskim kościele ma sens i znaczącą wymowę. Prawdopodobnie, decyzje o jego budowie nie miały charakteru skalkulowanego działania, ale były skutkiem natchnienia i dużą rolę odegrał tu tak zwany palec boży. Wygląda na to, że Boże Miłosierdzie jest nam bardzo potrzebne. Ołtarz został ustawiony w setnym roku urodzin Heleny Kowalskiej, w trzydzieści lat od odzyskania świątyni, w dziesięć lat od ustanowienia Święta Miłosierdzia, w pięć lat od kanonizacji bł. siostry Faustyny i dokładnie w tym czasie, gdy nasz papież opuszczał ten świat. Czy może to być zwykłym zbiegiem okoliczności? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Ten ołtarz zawsze będzie przypominał Wielkiego Polaka i jego dzieła, ale także jego powiązania z Bolesławiem. Może uda się go kiedyś wzbogacić i na przykład w oknie znajdującym się tuż za nim zaprojektować i wykonać witraż z postacią Świętego. Czy byłoby to możliwe do realizacji w najbliższe trzy miesiące? Papież Benedykt XVI tylko tyle czasu nam dał na ewentualne decyzje. Już, bowiem dzień 1 maja, bieżącego 2011 roku, wyznaczył na uroczystą beatyfikację swojego poprzednika. Czasu rzeczywiście jest mało, ale znając księdza proboszcza wiemy, że on potrafi czymś zaskoczyć.

          Zatarte ślady stóp, stare fotografie, szaty liturgiczne, tablica upamiętniająca wizyty, ołtarz Miłosierdzia Bożego i może inne jeszcze pamiątki – to wszystko jest ważne dla parafii, ale najważniejszym będzie, że w dniu 1 maja 2011 roku – wraz z uroczystym ogłoszeniem Jana Pawła II błogosławionym – Bolesław też otrzyma jakąś cząstkę tej jego świętości.

          9. Wspomnienia i własne spostrzeżenia

 Na koniec, może jako ciekawostkę już, dodać należy, że dokładnie w sto lat od konsekracji bolesławskiej świątyni, 26 maja 2006 roku, przeleciał nad tymi strzelistymi wieżami w drodze z Częstochowy do Krakowa następca Jana Pawła II – papież Benedykt XVI. Wielu widziało to na własne oczy, a potwierdzenie znalazło się natychmiast w Internecie, gdzie użytkownicy na bieżąco komentują tego typu wydarzenia. Internauta pisał: „O godzinie 20.15 widziałem helikopter z papieżem, jak przeleciał nad Bolesławiem k. Olkusza”. Benedykt XVI nie wiedział, bo nie mógł wiedzieć, jak ważnym dla nas był ten jego przelot i jak bardzo wpisał się on w ciąg bolesławskich wydarzeń. A miało to miejsce nie wcześniej, i nie później, ale dopiero wtedy właśnie, gdy ołtarz Miłosierdzia Bożego już tu stał w pełnej krasie. Ten przelot był gestem zamykającym dzieło zapoczątkowane 12 sierpnia 1973 roku przez kardynała Karola Wojtyłę w stosunku do Bolesławia. Ten przelot mógł wiele znaczyć w każdym innym czasie, ale że nastąpił dokładnie w setną rocznicę, uznać należy, za kolejny znak dla nas tu żyjących i przyszłych pokoleń także. Czy to nie sygnał pochodzący od naszego świętego?

 33

(fot. 33) Jeśli tak, to powinniśmy umieć dobrze go odczytać. To przecież świadczy, że święty Jan Paweł II zapamiętał i stamtąd, gdzie obecnie się znajduje, dostrzega ten wyjątkowy kościół.

 Może jeszcze osobisty wątek. W latach 1969-1974, w czasie studiów w AGH, mieszkaliśmy w Miasteczku Studenckim. Naszą parafią wówczas była parafia z kościołem akademickim p. w. NMP z Lourdes (fot. 34) znajdującym się przy ulicy noszącej wtedy imię Feliksa Dzierżyńskiego. W ostatnim roku studiów, w dniu 14 grudnia 1973 roku, uczestniczyliśmy w spotkaniu opłatkowym, na którym był obecny ówczesny pasterz Kościoła Krakowskiego ksiądz kardynał Karol Wojtyła. Już wtedy wyczuwało się, że to bliskie spotkanie z kardynałem było czymś wyjątkowym. Miało miejsce zaledwie kilkadziesiąt dni po jego pierwszej wizycie w Bolesławiu. Bezpośrednia rozmowa i otrzymane od Niego błogosławieństwo na czas pracy zawodowej i całe późniejsze, dorosłe życie pozostały w pamięci i w sercu. Pamiętamy to niecodzienne wydarzenie i związane z nim emocje. Dzisiaj z oczywistych względów szczegóły tamtych odległych dni powracają ze zdwojoną siłą. Szkoda, że nie zachowała się żadna pamiątka z tego spotkania poza obrazem utrwalonym w pamięci.

 I druga okoliczność. 16 maja 2007 roku mieliśmy okazję być przyjęci na prywatnej audiencji przez kardynała Stanisława Dziwisza. To sekretarz osobisty w okresie krakowskim i w Watykanie – najbliższa Ojcu Świętemu osoba. Jako młody kapłan bywał wraz z kardynałem Wojtyłą w Bolesławiu. Dla przypomnienia tego faktu obecny metropolita krakowski otrzymał w darze dzieło Tomasza Sawickiego oraz specjalnie szlifowany okaz bolesławskiej rudy (fot. 36). Audiencja, w swym głównym celu, miała za zadanie potwierdzić pochodzenie pewnego obrazu, ale dała też możliwość rozmowy bardziej ogólnej. Wspomnienia pokrótce odżyły. Księdza kardynała zainteresował opisany w książce kościół. Przeglądając ją 35(foto 35), chyba przypominał go sobie z dawnych lat. Może będzie okazja, by właśnie ten pasterz Kościoła krakowskiego, następca biskupa Stanisława Szczepanowskiego, biskupa Turskiego i kardynała Wojtyły odwiedził kiedyś Bolesław. Dobrze by było, bo może w jakiś sposób łączyłoby się to z opisanym wyżej, ważnym fragmentem dziejów miejscowości i parafii Bolesław.

 Ktoś obliczył, że Karol Wojtyła żył 31 tysięcy dni. W czasie ziemskiego żywota odwiedził tysiące miejscowości w Polsce i na świecie, poznał wiele tysięcy ludzi a miliony poznały jego. Niektórzy z nich mieli szczęście dotknąć jego szaty – inni mogli widzieć go z bliska. Różne społeczności, czy także indywidualne osoby szczycą się tym, że kiedyś zetknęły się z nim osobiście – upamiętniają to w różny sposób: budowane są pomniki, zawieszane tablice pamiątkowe, szkołom, ulicom i innym przestrzeniom nadawane są nazwy z jego imieniem. Jego portrety zdobią sale publicznych spotkać a nawet prywatne mieszkania. Na biografię tego człowieka już dzisiaj składa się szereg tomów, ale gdyby do niej dodać opisy kontaktów ważnych dla lokalnych społeczności i pojedynczych osób – takie jak powyższy – powstałaby z niej pewnie najpotężniejsza księga na świecie. Nie wiadomo, czy nie trzeba by było dla niej tylko zbudować oddzielnej biblioteki. My w tej księdze także bylibyśmy widoczni! I to nie na końcu prawdopodobnie. Nim do jej powstania dojdzie, postarajmy się – może nie naśladując innych, ale na swój sposób upamiętnić w parafii, w Bolesławiu naszą znajomość z tym człowiekiem. On na pewno jest naszym Orędownikiem przed Bogiem!

 Bolesław, luty - marzec 2011 roku.

 Inspiracją dla powstania powyższego tekstu było ukazanie się informacji o podpisaniu przez Ojca Świętego Benedykta XVI dekretu beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Ten tekst musiał powstać, bo nieczęsto się zdarza, że w poczet błogosławionych powołuje się kogoś, kogo się znało osobiście. Gdy był gotowy w rękopisie, nie starczyło już czasu na jego publikację, bo sprawy szybko potoczyły się dalej. Nowe, ważne dla nas wydarzenia i fakty następowały jedne po drugich. Wspominamy więc o nich w kolejnych rozdziałach nie zmieniając tego, co już wcześniej zostało napisane.

 10.  Witraż

14 kwietnia 2011 roku – był czwartek i typowo kwietniowy dzień. Pogoda zmieniała się z minuty na minutę. Wiał silny wiatr, świeciło słońce, padał deszcz a w pewnym momencie grad i parę razy nawet zagrzmiało. W kościele od rana trwała intensywna praca. W oknie nad ołtarzem p.w. Miłosierdzia Bożego montowano witraż37 (fot. 37). Roboty przygotowawcze prowadziła bolesławska firma „Konmet” a główne, trzej przedstawiciele Zakładu Witraży z Krakowa. Nikt wcześniej o planowanych pracach nie wiedział więc, choć to ważne wydarzenie w parafii, obserwatorów z zewnątrz prawie nie było.

Nowy witraż przedstawia znaną scenę, w której ksiądz kardynał Stefan Wyszyński klęczy przed Janem Pawłem II całując papieski pierścień a Ojciec Święty przytula i podnosi starca z klęczek (fot. 38). W rzeczywistości scena ta miała miejsce na Placu Świętego Piotra w dniu uroczystej inauguracji pontyfikatu to jest, 22 października 1978 roku.

Witraż został wstawiony dokładnie trzy miesiące po podpisaniu, przez obecnego papieża Benedykta XVI, dekretu beatyfikacyjnego swojego bezpośredniego poprzednika, co miało miejsce 14 stycznia b.r. Jest pomnikiem dla obu mężów Kościoła – pomnikiem takim, jakiego chyba dotychczas nie ma w żadnym innym miejscu – wyjątkowym i oryginalnym. Doskonale wkom-ponował się w otoczenie i opisaną wyżej historię „jednej znajomości”.  

Jan Paweł II będzie beatyfikowany 1 maja a proces beatyfikacyjny kardynała Stefana Wyszyńskiego jest mocno zaawansowany. Obaj byli w Bolesławiu i obaj angażowali się w odzyskanie świątyni od polsko-katolików. Obaj wpisani są w jeden z najważniejszych fragmentów dziejów bolesławskiej parafii. W pamięci, jak w kamieniu, mamy wyryte daty ich wizyt u nas a w szczególności dzień 31 października 1975 roku, kiedy wizyta kardynała Karola Wojtyły związana była z nawiedzeniem przez Jasnogórską Panią zwróconej po latach świątyni. Wtedy było to wielkie święto dla ludzi umęczonych osiemnastoletnią tułaczką. Dzisiaj, patrząc na witraż, wspomnienia wracają spotęgowane.

Kardynałowie: Wyszyński i Wojtyła – Prymas Polski i papież Jan Paweł II, znowu są więc obecni w Bolesławiu i pozostaną tutaj już na zawsze. Witraż został wykonany w Krakowskim Zakładzie Witrażów Sp. z o.o. S.G. Żeleński. Projektował go Piotr Ostrowski a malowali Piotr Ostrowski i Marcin Jedlikowski. Powstał w szaleńczym wprost tempie. Jeszcze niedawno przecież zastanawialiśmy się tylko, czy możliwym byłoby uczczenie beatyfikacji Jana Pawła II poprzez wykonanie i wprawienie witraża, konkretnie w puste okno znajdujące się nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego. Przecież wprost szpeciło ono ten ołtarz i jakby czekało na zmiłowanie. Zastanawialiśmy się i absolutnie nierealnym wydawała się wówczas możliwość spełnienia tak ambitnych planów – witraż to droga rzecz a parafia musi gromadzić środki na ważny remont elewacji kościoła. Tym bardziej więc zaskoczył wszystkich ksiądz proboszcz Sylwester Kulka, który dokładnie 30 marca, w wielkiej tajemnicy, ujawnił kilku zaufanym osobom projekt wykonany według koncepcji przez siebie wymyślonej – on chyba wcześniej wszystko przekalkulował, bo plan był już zaawansowany w realizacji. Nie trzeba było być znawcą sztuki, aby uznać projekt za doskonały w kontekście upamiętnienia pewnego wycinka dziejów tutejszej parafii. Niedługo potem stał się on rzeczywistością. Do kompletu może brakuje tylko relikwii nowego błogosławionego, ale przecież my ich mamy aż nadto. Jeśli natomiast chodzi o te wyższego stopnia – wobec opisanych faktów, nie ma wątpliwości – o nich ksiądz myśli na pewno. To prawdopodobnie kwestia najbliższego czasu, żeby uzupełniły cenny ołtarz.

Wykonanie i montaż witraża w nowej konstrukcji okna to spory wydatek, jak na możliwości parafii. Może teraz znajdą się chętni, którzy zechcą mieć swój indywidualny wkład w sfinansowanie tego dzieła. Byłby to ich Wielki Gest, bo dzieło jest wielkie. Dzieło jest wielkie tym bardziej, że upamiętnia historyczne fakty i zostało wykonane w najbardziej odpowiednim czasie. Może pozostać bezimienną inwestycją parafii, ale tym większe miałoby znaczenie, gdyby można było przekazać je przyszłym pokoleniom jako szczególny, celowy dar parafian żyjących w czasach, gdy Kościołowi krakowskiemu, a później powszechnemu, przewodniczył Błogosławiony Jan Paweł II. Takie okazje rzadko się zdarzają.

Rozdział 10 dopisano bezpośrednio po 14 kwietnia 2011 roku.

 11. Beatyfikacja Orędownika naszych spraw

 Dzień 1 maja dotychczas, to przede wszystkim Święto Pracy a od 2004 roku także data, z którą związane jest przystąpienia Polski do struktur Unii Europejskiej. Od bieżącego natomiast roku będzie to także dzień beatyfikacji Wielkiego Polaka – papieża Jana Pawła II.

Tegoroczne wydarzenie przeszło do historii i przyćmiło wszystkie inne związane z tym dniem – przynajmniej dla wierzącej części Polski będzie najważniejszym na długi, długi czas. Czy było przypieczętowaniem dzieła obalenia bezbożnego systemu społecznego przypisywanego Karolowi Wojtyle? (Święto Pracy z nim się przecież nierozerwalnie kojarzy). Jeśli uznać, że tak, to nie bez znaczenia jest również fakt, że tą „kropkę nad i” postawiono w pierwszą niedzielę po Wielkanocy a więc w ustanowione przez Jana Pawła II Święto Miłosierdzia Bożego. Wydaje się, jakby on sam właśnie ten dzień wybrał na swoją beatyfikację może dlatego, żeby jeszcze raz podkreślić, jak bardzo boże miłosierdzie jest potrzebne współczesnemu światu. Całym swoim życiem i nauczaniem podpowiadał, pokazywał drogi, wzywał, przestrzegał a teraz sygnalizuje, że zło nadal istnieje – przybiera coraz to nowe formy. Niestety nie skończyło się wraz z obaleniem komunizmu. Wierzymy, że nowy błogosławiony będzie więc orędownikiem naszych spraw przed Bogiem i będzie zabiegał dla nas o Jego miłosierdzie.

Uroczystościom nadano niespotykany dotąd, specjalny charakter. Trwały trzy dni. Centralna msza beatyfikacyjna miała miejsce na Placu św. Piotra (fot. 39)39. Uczestniczyło w niej, jak podają media, półtora miliona ludzi i przewodniczył jej Ojciec Święty. Wynosił na ołtarze swojego bezpośredniego poprzednika. Benedykt XVI wyglądał na stremowanego a w każdym razie bardzo skromnego i pokornego. Miał prawo tak się czuć i tak być odbieranym, bo podobna sytuacja nie miała miejsca od ponad 1000 lat. Te decydujące słowa „...zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II przysługiwał tytuł błogosławionego...” uroczyście wypowiedział o 10.37. Później ucałował relikwie 41(foto. 41). Wszyscy zgromadzeni bili brawo.

Doczesne szczątki Papieża Polaka w czasie uroczystości były wystawione w trumnie przed głównym ołtarzem w bazylice, a po ceremonii zostały złożone w kaplicy św. Sebastiana, od teraz, miejsca ich stałej ekspozycji (foto. 42). Relikwie Błogosławionego, w postaci ampułki z krwią umieszczonej w relikwiarzu przypominającym kryształową gałązkę oliwną, były przyniesione przed ołtarz ceremonialny znajdujący się na zewnątrz bazyliki przez siostry: Marie Simon-Pierre cudownie uzdrowioną za przyczyną Jana Pawła II z choroby Parkinsona i siostrę sercankę Tobianę Sobótkę, która przez długie lata usługiwała papieżowi w Watykanie 40(foto. 40). Relikwie w tym przypadku to krew pobrana przez personel lekarski szpitala Bambino Ges od Ojca Świętego w ostatniej chorobie na wypadek ewentualnej transfuzji. Ostatecznie nie była już potrzebna, więc umieszczono ją w czterech ampułkach, z których dwie po śmierci papieża trafiły, za pośrednictwem kardynała Stanisława Dziwisza, do Krakowa a dwie pozostały w Watykanie. Zastanawia w tym przypadku forma relikwiarza. Gałązka oliwna, według przepowiedni św. Malachiasza, symbolizować ma obecnego papieża Benedykta XVI. Co to miałoby znaczyć? Nie podejmujemy się dociekać w tym momencie – to zadanie na nieprzeniknioną przyszłość. 

Jan Paweł II na swoją beatyfikację czekał zaledwie sześć lat. Według opinii wielu autorytetów nie tylko związanych z Kościołem i nie tylko z Polski, był on świętym już za życia, więc ogłoszenie go błogosławionym było zwykłą formalnością. Wielu twierdzi, że był on ponadto najwięcej znaczącym w historii Polakiem, że jego pontyfikat był wyjątkowy. Powszechna jest też opinia, że pontyfikat ten był jednym z najwięcej znaczących dla Kościoła Powszechnego i świata. Dniem liturgicznego wspomnienia błogosławionego papieża Jana Pawła II będzie corocznie 22 października.

My, w naszej parafii, powinniśmy być dumni, że mieliśmy możliwość znać, przyjmować na bolesławskiej ziemi a także, w trudnych chwilach, doświadczyć wsparcia ze strony tego Człowieka. Historia nie może o tym zapomnieć. Dla uczczenia beatyfikacji ksiądz proboszcz zorganizował wystawę pamiątkowych fotografii przypominających wizyty kardynała Wojtyły w Bolesławiu oraz tych osobistych, ukazujących bezpośrednie spotkania parafian z Ojcem Świętym. O dziwo – nie było ich mało, lecz zabrakło opisu do tych zdjęć. Nawet skromny podpis w tym przypadku znacznie wzbogaciłby tę prezentację. Może warto byłoby w przyszłości zdjęcia nie tylko podpisać, ale przedstawione na nich sytuacje podeprzeć szerszym komentarzem. Przecież każda z nich to oddzielna karta wzbogacająca linie powiązań Błogosławionego z naszą małą Ojczyzną, albo odwrotnie – mieszkańców tej ziemi z Błogosławionym.

 Rozdział 11 dopisano po 1 maja 2011 roku.

 12. Błogosławiony Jan Paweł II w Bolesławiu

25 września 2011 roku wypadały uroczystości odpustowe – w tym roku wyjątkowo ważne, bo połączone z dziękczynieniem za dar beatyfikacji Jana Pawła II. Na tę okazję został przebudowany ołtarz Miłosierdzia Bożego w szczególności pod kątem stworzenia możliwości umieszczenia w nim relikwii błogosławionego. Przy okazji wzbogacono go o nowe elementy i zdobienia tak, aby bardziej pasował do wystroju świątyni 43(fot. 43). To było ważne przedsięwzięcie, ale...

Przede wszystkim proboszcz, ks. Sylwester Kulka, zadbać musiał o sprowadzenie relikwii Błogosławionego Jana Pawła II. A nie jest to przecież zadanie proste – nie każdy, kto by chciał, może je otrzymać. Ogólnie rzecz biorąc, żeby było to możliwe należy wystąpić z wnioskiem do kurii diecezjalnej, z której błogosławiony, czy święty pochodził. Wniosek poza tym musi zawierać logiczne i poważne uzasadnienie potrzeby posiadania relikwii. W przypadku parafii Bolesław było ono dosyć oczywiste gdyż Karol Wojtyła jako kardynał, metropolita krakowski, włączył się w pewnym okresie i przyczynił do odzyskania świątyni wraz z całym majątkiem od wyznawców wiary polsko-katolickiej. Był w Bolesławiu dwukrotnie i bardzo leżała mu na sercu sprawa podzielonej społeczności parafialnej. Ten podział poza tym utrzymuje się do chwili obecnej, więc obecność cząstki błogosławionego na tej ziemi może być  zaczynem do rozwiązania wielu problemów. Wniosek proboszcza był więc poparty poważnymi argumentami, ale mimo wszystko decyzja należy do kurii. Nawet, jeśli wiadomo, że w konsekwencji musi być ona pozytywna to i tak nie ma pewności, że zapadnie w trybie natychmiastowym. Niekiedy czekać trzeba na nią dłuższy okres czasu, bo każda wątpliwość wymaga wyjaśnienia, każdy szczegół sprawdzenia. Dobrze w takim przypadku mieć kogoś, kto zna sprawę, kto, jak to się mówi, zna ją „od podszewki”. On wyjaśni i rozwieje wątpliwości a to poważnie podnosi szanse.

Bolesław miał kogoś takiego. Był nim ksiądz infułat Bronisław Fidelus 44(fot. 44) proboszcz krakowskiego Kościoła Mariackiego i przyjaciel naszego proboszcza ks. Sylwestra Kulki. Ksiądz Fidelus był pracownikiem kurii w czasach, gdy kardynał Wojtyła przyjeżdżał do Bolesławia i w związku z tym znał ten trudny przypadek. Ale Bolesław miał jeszcze jednego rzecznika swojej sprawy. Przede wszystkim był nim obecny metropolita kardynał Stanisław Dziwisz. On, jako sekretarz, przyjeżdżał tutaj razem ze swoim kardynałem Karolem Wojtyłą i na własne oczy miał możliwość poznać tutejsze realia. Przypomniała mu o nich także książka Tomasza Sawickiego, którą swego czasu otrzymał w darze od parafii. Czy w takim przypadku mogły być wątpliwości, co do potrzeby umieszczenia relikwii Błogosławionego Jana Pawła II w kościele w Bolesławiu? Pytanie jest czysto retoryczne. Decyzja była pozytywna i natychmiastowa. Pozostawało już tylko zakupić piękny, gotycki relikwiarz, przygotować miejsce ekspozycji i dokonać uroczystego wprowadzenia relikwii do świątyni.

Największym świętem parafialnym jest odpust – koniecznie więc należało ze wszystkim zdążyć na to święto tym bardziej, że jest to rok beatyfikacji. Parafii patronuje św. Michał Archanioł. Jego hasłem-zawołaniem jest: „Któż jak Bóg”. Jakże pasuje ono do planowanego przedsięwzięcia! Udało się. W to właśnie święto relikwie błogosławionego w uroczystej procesji wprowadzono do świątyni.

Przemarsz odbywał się przez zachodnią nawę kościoła do wejścia głównego a następnie nawą główną do ołtarza. Na poszczególnych odcinkach trasy relikwiarz nieśli dzieci (fot. 45)45, młodzież, przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich oraz górnicy w mundurach galowych. Był również zaproszony mieszkaniec Lasek Henryk Czerniak, który w latach okupacji z Karolem Wojtyłą pracował w krakowskich kamieniołomach. Nie mógł przybyć z racji wieku oraz słabego zdrowia (ma ponad dziewięćdziesiąt lat). We mszy uczestniczyły natomiast poczty sztandarowe Ochotniczych Straży Pożarnych z Lasek i Podlipia, Szkoły Podstawowej i Publicznego Gimnazjum. Swoje historyczne kościelne sztandary wynieśli także górnicy ubrani w mundury galowe. Uczestniczyła również orkiestra ZGH „Bolesław”.

Przed mszą św. odbyło się poświęcenie witraża wstawionego w kwietniu bieżącego roku w okno nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego. Ołtarz i jego otoczenie wyglądały wspaniale.

Procesji i koncelebrze mszy św. przewodniczył oraz nowy witraż poświęcił ks. inf. Bronisław Fidelus a mszę, wraz z nim, odprawiali ks. Tadeusz Maj były proboszcz Bolesławia i ekonom kurii sosnowieckiej ks. Piotr Noga 47(fot. 46, 47). Obecna była duża grupa księży z dekanatu i spoza. Spodziewano się większej liczby parafian i gości. Proboszczowi zależało na perfekcyjnym przygotowaniu obiektu i samej uroczystości. Zaprojektował i zlecił do druku specjalny folder-zaproszenie. Opracował wyjątkowo precyzyjny scenariusz mszy odpustowej. W czasie Eucharystii przed ołtarzem głównym ustawione było podium z trzema stopniami a na nich: najwyżej relikwiarz, tuż pod nim portret błogosławionego i jeszcze niżej oprawiony w ramce dokument potwierdzający wiarygodność relikwii (fot. 48).46

Kazanie głosił główny celebrans i podzielił je na trzy części. W pierwszej mówił o św. Michale Archaniele podkreślając znaczenie dla dzisiejszego świata zawołania tego największego z aniołów – „Któż jak Bóg”. Druga część wystąpienia nawiązywała do sceny z poświęconego właśnie witraża. Jest to scena z uroczystej mszy inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II. W scenariusz takiej mszy wpisany jest ceremoniał, tak zwane homagium czyli gest, w którym wszyscy obecni kardynałowie podchodzą do siedzącego na tronie Ojca Świętego, zdejmują biret kardynalski i całują pierścień papieski na znak uznania jego władzy w Kościele. Taki sam gest miał wtedy wykonać Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński, ale kiedy podchodził Ojciec Święty wstał i nie pozwolił uklęknąć prymasowi. Podniósł go i objął ramionami pozostając z nim jakiś czas w braterskim uścisku. Ksiądz Fidelus mówił, że dla nas Polaków był to zrozumiały gest, ale wszyscy inni pytali, co to znaczy?, co to za kardynał?, dlaczego tak jest? Oni dopiero wtedy dowiedzieli się, że ci dwaj kardynałowie zawsze bardzo się szanowali, tworzyli jedną linię wspólnych programów walki o wolność Kościoła w Polsce wtedy, gdy władze totalitarnego państwa chciały podzielić Kościół wewnętrznie, podburzać jednych przeciwko drugim. Nie udało im się to w stosunku do kardynałów Wyszyńskiego i Wojtyły. Ci dwaj mężowie Kościoła uwidocznieni są w witrażu, który ufundowano jako dziękczynienie za dar beatyfikacji Jana Pawła II.

Przechodząc do kolejnej części wystąpienia proboszcz Kościoła Mariackiego mówił: „No i moi drodzy jeszcze trzecia część – najważniejsza dzisiaj – to wprowadzenie relikwii Błogosławionego Jana Pawła II do waszej świątyni. Dokonało się to dzięki waszemu proboszczowi Sylwestrowi, który rugał, dociskał mnie: «a kiedy te relikwie przyjdą, a może się da wcześniej». Oczywiście dało się tym bardziej, że obecny ksiądz kardynał Dziwisz dobrze pamięta te chwile, jakże trudne w waszej parafii wtedy, kiedy to kardynał Karol Wojtyła bywał tutaj u was. Bywał, aby tą swoją obecnością podtrzymywać ducha i podtrzymywać jedność Kościoła Katolickiego w Bolesławiu. Mamy nadzieję, że te relikwie będą i są wyrazem jego dalszej obecności wśród was, że nie tylko duchowo jest obecny poprzez swoje błogosławieństwo wtedy, kiedy się do niego modlimy, ale także jakaś cząstka tej fizycznej obecności jest tak samo wśród was. A księdzu proboszczowi Sylwestrowi dziękuję, że mnie zaprosił na to uroczyste wprowadzenie relikwii”.

W tej właśnie części wystąpienia ks. Fidelus przytoczył następnie kilka zapamiętanych przez siebie scen z życia Papieża. W szczególności wskazywał na cechy osobowościowe Karola Wojtyły. Mówił, że był to człowiek, który okazywał zaufanie i bezgranicznie wierzył drugiemu człowiekowi. Jako przykład podał, że swego czasu, po zamachu już na swoje życie, papież odmówił ubrania kamizelki kuloodpornej i później nigdy jej nie ubrał idąc do ludzi. On na równi traktował ludzi świeckich jak i kapłanów, był bezpośredni w kontaktach i umiał cierpliwie wysłuchiwać rozmówców. Miał niezwykłą pamięć. I tutaj ksiądz infułat przytoczył rozmowę w Watykanie, której był świadkiem. Pewnego razu podchodzi pewna pani i mówi: „proszę Ojca Świętego, bo ja Ojca Świętego...” a Jan Paweł II przerywa jej: „no witała mnie pani w tej a tej parafii. Pani powiedziała wtedy te a te słowa”. A ona zaskoczona tym, co usłyszała zdołała już tylko wykrztusić: „O Jezus Maryja”. I kaznodzieja zamyślił się a następnie kontynuował: „Tak to było, że On pamiętał wszystko, co było wcześniej i robiło to wrażenie na tych wszystkich, którzy się z Ojcem Świętym spotykali”. Dalej zatrzymał się, i do końca już wspominał o roli modlitwy w życiu Karola Wojtyły obrazując to konkretnymi przykładami. Kończąc przypominał, że modlitwa uspakaja, że bez modlitwy człowiek się wypala i powstaje w nim jakaś nieopisana pustka.

To kazanie było żywotem świętego opowiedzianym przez bezpośredniego świadka tego żywota. To kazanie było ważne dla nas, gdyż znalazło się w nim potwierdzenie wcześniej postawionej tezy o znakomitej pamięci Karola Wojtyły. Tym razem jednak nam wypada zapamiętać wypowiedziane myśli, gdyż dotyczyły świętego, który pozostanie już tutaj na zawsze.

Po mszy świętej odbyła się odpustowa procesja wokół świątyni (fot. 49)49 a po niej odśpiewano hymn Te Deum laudamus. Dopełnieniem całości było oddanie hołdu Błogosławionemu poprzez ucałowanie Jego relikwii.

 I tak można by zamknąć kartę z opisaną historią związku Karola Wojtyły – Jana Pawła II z Bolesławiem, ale chyba się nie uda tego zrobić, bo On tu jest. Przybył, pozostał i jest. A ponieważ jest... A ponieważ wysłuchaliśmy takiego kazania i odśpiewaliśmy na koniec hymn „Ciebie Boga wysławiamy” – pozostając w tej podniosłej atmosferze, koniecznie trzeba przytoczyć, choć fragment wspomnienia ks. Konrada Krajewskiego – papieskiego ceremoniarza, w którym opisuje on chwilę, kiedy Ojciec Święty rozpoczynał podróż, aby do nas przybyć i na zawsze już pozostać. Wspomnienie pochodzi z numeru specjalnego L'Osservatore Romano z 1 maja 2011 roku.

 „Klęczeliśmy wokół łóżka Jana Pawła II. Papież leżał w półmroku. Słabe światło lampy oświetlało ścianę, ale on był dobrze widoczny. Kiedy nadeszła godzina, o której parę chwil później miał się dowiedzieć cały świat, abp Dziwisz nieoczekiwanie wstał, zapalił światło w pokoju, przerywając w ten sposób ciszę śmierci Jana Pawła II. Wzruszonym, ale zadziwiająco zdecydowanym głosem, z typowym góralskim akcentem, przeciągając jedną sylabę, zaintonował śpiew: «Ciebie Boga wysławiamy, Tobie Panu wieczna chwała». Było to jakby grom z jasnego nieba. Wszyscy popatrzyliśmy ze zdumieniem na księdza Stanisława. A zapalone światło i dalszy śpiew: «Ciebie Ojca, niebios bramy, Ciebie wielbi ziemia cała...» - dodawały nam wszystkim otuchy. Oto – myśleliśmy – znajdujemy się w zupełnie innej rzeczywistości. Jan Paweł II umarł – to znaczy, że żyje na zawsze”.

 13. Świadectwo...

 Opracowanie niniejsze otrzymało tytuł Orędownik naszych spraw przed Bogiem stosownie do przyjętego założenia, że Karol Wojtyła miał doskonałą pamięć. Takie założenie nie jest wymysłem, ale powstało w oparciu o powszechną wiedzę a także o świadectwa, które w swoim kazaniu wygłoszonym w naszej świątyni przytoczył ks. inf. Bronisław Fidelus. Zarówno ta powszechna wiedza, jak i słowa księdza infułata, choć kierowane bezpośrednio do nas, niekoniecznie muszą jednak uwzględniać nasz konkretny, bolesławski przypadek. Gdzieś w podświadomości odczuwalna była potrzeba udowodnienia, że słowo naszych użyte w tytule rzeczywiście oznacza naszych, tutejszych. W normalnych warunkach bowiem słowo naszych może być odczytane bardzo ogólnie i zawierać w sobie, na przykład, nas wszystkich Polaków. W przypadku niniejszego opracowania precyzując tytuł, słowa naszych użyto w odniesieniu do dużo węższej społeczności, a mianowicie do nas mieszkańców gminy – parafii Bolesław. Wybierając taki tytuł opieraliśmy się na wierze, albo raczej na przekonaniu, że nasz przypadek nie mógł być zapomniany nawet przez kogoś, kto dysponuje przeciętną pamięcią. Ale żeby to było oczywistą prawdą, mimo wszystko, potrzebny byłby jakiś niezaprzeczalny dowód, konkretny fakt.

Świadectwa wielu ludzi, którzy bliżej znali Karola Wojtyłę zawsze potwierdzają jego nadzwyczajne możliwości w zakresie zapamiętywania nawet drobnych szczegółów. Powszechnie wiadomo, że był poliglotą – biegle posługiwał się wieloma językami. Nie był więc zwykłą osobowością, jeśli pod uwagę brać jego pamięć. I to stwierdzenie prawdopodobnie było by już wystarczającym uprawnieniem dla użycia w tytule bardzo wąsko pojmowanego słowa naszych. Skoro jednak natrafiliśmy na świadectwo bezpośrednio potwierdzające postawioną tezę, należałoby go bezwzględnie wykorzystać i przytoczyć. Tym bardziej, że dotyczy ono niespotykanej w dziejach relacji: Papież – Bolesław. A oto świadectwo...

            W styczniu 1995 roku z pielgrzymką do Włoch, autokarem, udała się grupa prawników i ludzi z wymiarem sprawiedliwości związanych. Pielgrzymce przewodniczył duszpasterz tego środowiska zawodowego ksiądz bp Tadeusz Pieronek. Tak się składa, że autokar prowadził nasz rodak Pan Wiesław Pelan. Był więc pełnoprawnym członkiem grupy. Jednym z celów tego wyjazdu było spotkanie z Ojcem Świętym. Zasady mówią, że jest ono możliwe poprzez uczestnictwo w tak zwanej audiencji. Wierni mają więc możliwość uczestniczyć w audiencjach: powszechnej, która odbywa się zawsze w środę (w okresie zimowym w Auli Pawła VI); w mini audiencji niedzielnej „Anioł Pański” bądź; w audiencji prywatnej. Ta ostatnia organizowana jest dla specjalnych grup osób przeważnie przybywających z Polski. Odbywa się za zwyczaj w Sali Klementyńskiej mieszczącej maksymalnie 500 osób. Taką grupą, w skład której wchodzili „starzy znajomi” kardynała Karola Wojtyły z okresu krakowskiego, była grupa prawników z Krakowa, Katowic, Warszawy i innych miast, ale także znalazły się wśród nich osoby z Bukowna i Olkusza. Grupa uczestniczyła we wszystkich trzech audiencjach, ale najbardziej przeżywaną i zapamiętaną zawsze jest ta specjalna – prywatna.

Do Sali Klementyńskiej prowadzi wielka liczba schodów. Wchodząc po nich można się zmęczyć, ale jest także czas na skupienie. Idąc, uświadamiamy sobie, że za chwilę będzie możliwość bliskiego spotkania z Ojcem Świętym a może nawet dojdzie do jakiejś wymiany zdań, krótkiej osobistej rozmowy. Czego ona może dotyczyć? Co chcielibyśmy mu powiedzieć od siebie? O co on nas może zapytać? Takie, i im podobne myśli, kotłują się w głowie. Atmosfera napięcia i podniecenia narasta w miarę upływającego czasu. Oczekując na spotkanie i w czasie spotkania z Głową Kościoła zebrani stoją ustawieni wzdłuż ścian wypełniając niezwykłą salę. Mają ułożone w myślach zdania powitań, podziwu, pozdrowień, życzeń czy próśb, ale czy zdołają je wypowiedzieć w odpowiednim momencie do końca? W gronie oczekujących jest także Pan Wiesław reprezentujący Bolesław.

W oznaczonym czasie w Sali pojawia się Ojciec Święty w otoczeniu dominikanina ojca Hejmo, księdza Stanisława Dziwisza i kilku jeszcze osób. Wie z kim będzie miał do czynienia, bo w czasie audiencji powszechnej mówił: „Witam grupę prawników polskich z Krakowa, Katowic, Warszawy, starych znajomych, wraz z księdzem biskupem Tadeuszem Pieronkiem, Sekretarzem Episkopatu”. Teraz także ma miejsce krótkie przywitanie i skierowana do Papieża prośba biskupa o błogosławieństwo a następnie ta najważniejsza w Kościele Powszechnym osoba podchodzi do każdego z oczekujących, zamienia z nim kilka słów, pyta, słucha odpowiedzi. Słowa, gesty, błogosławieństwo. Szczęśliwcy przeważnie zapamiętują te chwile na całe przyszłe życie.

Ale oto nadszedł moment ważny dla naszego rodaka –  on także utrwalił go w swojej pamięci na zawsze. Papież podchodząc pyta Wiesława skąd przybywa, jaką grupę reprezentuje50 (fot. 50). W odpowiedzi słyszy, że pochodzi z Bolesławia i właśnie tę całą grupę przywiózł do Ojca Świętego. I tutaj konsternacja: Ojciec Święty nie zastanawia się, nie przypomina sobie – co to za Bolesław, skąd ja go znam? Natychmiast zaskakuje pytaniem, czy w Bolesławiu jest jeszcze ten proboszcz z bujną czupryną? (fot. 51) 51  P a m i ę t a ł !   Oczywiście, że pamiętał. O księdza Władysława Zachariasza pytał.

Mijało dwadzieścia lat od spotkania w Bolesławiu a on pamiętał! Gdyby przez te minione lata był nadal kardynałem w Krakowie, żył problemami lokalnego Kościoła to może nie było by w tym nic dziwnego. On jednak od siedemnastu lat był głową Kościoła Powszechnego. Miał za sobą dziesiątki podróży zagranicznych, setki wizyt i spotkań z najważniejszymi osobami w świecie, tysiące problemów ważniejszych niż problem Bolesławia – a jednak pamiętał! O Bolesławiu nie zapomniał! Czy nie jest to ważne świadectwo dla nas? Czy wobec tego, nie mamy prawa mówić o nim, Orędownik naszych spraw? Oczywiście, że mamy prawo mówić, ale także poprzez wstawiennictwo Błogosławionego Orędownika naszych spraw, powinniśmy mieć śmiałość powierzać Bogu troski i radości dnia codziennego.

          14. Ksiądz Stanisław Dziwisz

         Opisując historię związku kardynała Karola Wojtyły z Bolesławiem powoływano się na wspomnienia innych ludzi. Nie sposób pominąć tu także księdza Stanisława Dziwisza – obecnego kardynała metropolitę krakowskiego, który, jako młody kapłan, osobisty sekretarz, razem z kardynałem Wojtyłą bywał w Bolesławiu. Był zresztą najbliższą mu osobą i przez 39 lat zawsze stał u jego boku. To przywiązanie widoczne jest na zachowanych zdjęciach. Wypada je tutaj zamieścić. Może i ten ważny świadek historii będzie kiedyś miał możliwość wypowiedzieć się odnośnie jej bolesławskiego wątku.

Rozdziały 12, 13 i 14  dopisano po 25 września 2011 roku.

Kalendarium związane z powyższym tekstem

1279    – Założenie Bolesławia przez księcia Bolesława V Wstydliwego. Mocą postanowień tego samego władcy prawa miejskie uzyskał także Kraków.

 1788  – W dniu 8 maja Orderem Św. Stanisława uhonorowany został, mieszkający w Bolesławiu, późniejszy komisarz Komisji Kruszcowej, poseł na Sejm Czteroletni, Sariusz Aleksander Romiszewski (1739-1795).  Wraz z żoną Teresą z Firlejów zapoczątkował starania mające na celu utworzenie parafii w Bolesławiu. Spoczywa na starym cmentarzu przy kościele.

3-4 lipca 1789 r. – W dworku, u małżeństwa Romiszewskich, przebywał król Stanisław August Poniatowski.

6 listopada 1798 r. – Biskup krakowski Felix Paweł Turski (1729-1800) erygował parafię w Bolesławiu.

 26 maja 1906 r. – Konsekracja bolesławskiego kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Macierzyńskiej. Poświęcenia dokonał biskup kielecki ks. Tomasz Teofil Kuliński.

18 maja 1920 r. – Urodziny Karola, syna Emilii i Karola Wojtyłów.

 1 września 1957 r. – Parafialny kościół bolesławski przejęli wierni wyznania polsko-katolickiego. Do świątyni wprowadził ich biskup z Ameryki Leon Grochowski.

 11 października 1962 do 8 grudnia 1965 – Sobór Watykański II – rozpoczęty był przez Jana XXII a zamknięty przez Pawła VI. Postanowienia soborowe wprowadziły wiele zmian w Kościele – między innymi: język polski do liturgii (w Bolesławiu było to szczególnie ważne) oraz otwarcie Kościoła katolickiego na dialog z innymi wyznaniami.

 27 sierpnia 1972 r. – Prymas Polski, ksiądz kardynał Stefan Wyszyński, odprawił mszę św. na miejscowym cmentarzu. Proboszcz ks. Jan Snoch zapoznał go z sytuacją Kościoła w podzielonej parafii.

 11-14 sierpnia 1973 r. – Parafię Bolesław nawiedziła kopia obrazu jasnogórskiego. Mszę św. na cmentarzu odprawił Metropolita Krakowski, ks. kard. Karol Wojtyła.

 10 października 1973 r. – Sąd Najwyższy ogłosił wyrok w sprawie o kościół i mienie parafialne ostateczny i korzystny dla parafii rzymsko-katolickiej. Jego egzekucja komornicza, zaplanowana na 11 lipca 1974 roku, nie doszła do skutku gdyż rewizję nadzwyczajną wniósł Prokurator Generalny PRL Lucjan Czubiński.

 Od 29 kwietnia 1974 r. do 12 grudnia 1984 r. – W czasie, kiedy decydowały się losy mienia kościelnego będącego w posiadaniu obcego wyznania oraz w najtrudniejszym okresie po odzyskaniu świątyni proboszczem parafii bolesławskiej był ks. Władysław Zachariasz (1920-2009).

 31 października 1975 r. – Przerywając wędrówkę po kraju, po raz drugi obraz Matki Bożej Częstochowskiej przybył do Bolesławia. Do świeżo odzyskanej świątyni wprowadził go ksiądz kardynał Karol Wojtyła. Obraz w Bolesławiu pozostał do 2 listopada.

 16 października 1978 r. – Kardynał Karol Wojtyła wybrany został papieżem i przybrał imię Jan Paweł II. 22 października na Placu Świętego Piotra odbyła się uroczysta inauguracja pontyfikatu.

 25 marca 1992 r. – Decyzją papieża Jana Pawła II powołana została diecezja sosnowiecka, w granicach której znalazła się parafia Bolesław. Pierwszym biskupem ordynariuszem został ksiądz Adam Śmigielski (24.12.1933-7.10.2008).

 16 lutego 1994 r. – Przyjmując zaproszenie strajkujących na dole kopalni „Pomorzany” górników biskup Adam Śmigielski, w podziemnym wyrobisku oddziału III, odprawił mszę św. popielcową.

 1995 r. – Pierwszą niedzielę po Wielkanocy papież Jan Paweł II ogłosił Świętem Miłosierdzia Bożego. Niedziela Miłosierdzia Bożego jest wielkim dziedzictwem pozostawionym światu przez Jana Pawła II.

 30 kwietnia 2000 r. – Kanonizacja błogosławionej siostry Faustyny (Heleny Kowalskiej – 25.08.1905-5.10.1938) na Placu św. Piotra w Watykanie. Uroczystościom przewodniczył Ojciec Święty Jan Paweł II.

 16 czerwca 2002 r. – Kanonizacja Ojca Pio (25.05.1887-23.09.1968). Na Placu św. Piotra uroczystościom przewodniczył papież Jan Paweł II.

 2 sierpnia 2004 r. – Po śmierci ks. Zygmunta Paszewskiego, ordynariusz diecezji sosnowieckiej, bp Adam Śmigielski, nowym proboszczem parafii Bolesław mianował ks. Sylwestra Kulkę.

 2 kwietnia 2005 r. – zmarł Ojciec Święty Jan Paweł II.

 23 kwietnia 2005 r. – Z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach delegacja parafii, z proboszczem ks. Sylwestrem Kulką na czele, odebrała relikwie św. Faustyny Kowalskiej z przeznaczeniem dla kościoła w Bolesławiu.

 24 kwietnia 2005 r. –  W bolesławskim kościele biskup sosnowiecki ks. Adam Śmigielski poświęcił nowy ołtarz, któremu nadano imię Bożego Miłosierdzia. W jego bocznych skrzydłach umieszczono relikwie św. Faustyny i św. Ojca Pio.

 13 maja 2005 r. – Papież Benedykt XVI publicznie ogłosił zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego swojego bezpośredniego poprzednika Jana Pawła II.

 28 czerwca 2005 r. – Rozpoczął się proces beatyfikacyjny Jana Pawła II.

 26 maja 2006 r. – Przelot papieża Benedykta XVI, w helikopterze, bezpośrednio nad bolesławskim kościołem. Ojciec Święty z Częstochowy udawał się do Krakowa dokładnie w setną rocznicę konsekracji bolesławskiej świątyni.

 Listopad – grudzień 2007 r. W czasie wizyty „Ad limina” wraz z grupą polskich biskupów w Watykanie był również ordynariusz sosnowiecki biskup Adam Śmigielski. Papieżowi Benedyktowi XVI przekazał wówczas dar olkuskich i bolesławskich górników – figurkę św. Barbary.

 11 grudnia 2009 r. – W wieku 89 lat zmarł ks. Władysław Zachariasz – tutejszy proboszcz w latach 1974-1984. Spoczywa na cmentarzu w rodzinnej parafii Młodzawy należącej do gminy i powiatu Pińczów.

 9 maja 2009 r. – Orderem Świętego Stanisława uhonorowany został Józef Liszka, jako drugi z kolei obywatel Gminy Bolesław.

 10 kwietnia 2010 r. – Poświęcenie w bolesławskim kościele, dla Komandorii Zagłębiowskiej Orderu Świętego Stanisława, jedynej kopii miecza koronacyjnego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Uroczystą mszę św. koncelebrowali proboszcz parafii Bolesław ks. Sylwester Kulka i proboszcz parafii Krzykawka ks. Jan Światowiec. Miecz podawali, Komandor Henryk Bebak i prof. Włodzimierz Wójcik.

 14 stycznia 2011 r. – Papież Benedykt XVI podpisał dekret beatyfikacyjny Jana Pawła II.

14 kwietnia 2011 r. – W oknie nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego zamontowano witraż. Przedstawia on papieża Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego w scenie homagium składanego Głowie Kościoła, w dniu inauguracji pontyfikatu, przez wszystkich obecnych kardynałów.

 1 maja 2011 r. – Beatyfikacja Jana Pawła II na Placu św. Piotra. Uroczystościom osobiście przewodniczył papież Benedykt XVI.

 25 września 2011 r. – ks. inf. Bronisław Fidelus – proboszcz Kościoła Mariackiego w Krakowie – poświęcił witraż w oknie nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego i w uroczystej procesji wprowadził relikwie Błogosławionego Jana Pawła II do bolesławskiej świątyni. Miejscem ich ekspozycji jest ołtarz Miłosierdzia Bożego.

 22 października począwszy od 2011 roku dzień ten będzie obchodzony, jako dzień wspomnienia liturgicznego błogosławionego papieża Jana Pawła II. 

Spis fotografii  uzupełniających tekst

Fot. 1 – Książę Bolesław V Wstydliwy (1226-1279), założyciel Bolesławia według portretu Jana Matejki

Fot. 2 – Książę Bolesław V Wstydliwy – rzeźba dłuta Zbigniewa Strasia ustawiona przed budynkiem Urzędu Gminy

Fot. 3 – Siedziba władz Gminy Bolesław

Fot. 4 – Św. Kinga, siostra Bolesława V Wstydliwego, patronka kopalni – rzeźba z ołtarza Św. Barbary z bolesławskiego kościoła

Fot. 5 – Biskup Feliks Paweł Turski (1729-1800), założyciel parafii Bolesław

Fot. 6 – Plebania, siedziba proboszcza parafii Bolesław

Fot. 7 – Kościół Parafialny p.w. Macierzyństwa NMP i Św. Michała stoi na wzniesieniu kiedyś zwanym Kopcem. Widok od północnego wschodu 

Fot. 8 – Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński w czasie mszy świętej sprawowanej na bolesławskim cmentarzu  27 sierpnia 1972r.

Fot. 9 – Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński w czasie mszy świętej sprawowanej na bolesławskim cmentarzu 27 sierpnia 1972 r.

Fot. 10 – Kopia obrazu jasnogórskiego NMP, który dwukrotnie nawiedził Bolesław

Fot. 11 – Kardynał Karol Wojtyła w czasie mszy świętej sprawowanej  na bolesławskim cmentarzu 12 sierpnia 1973 r. (Fot. Jan Ćmiel)

Fot. 12 – Kardynał Karol Wojtyła w czasie mszy świętej sprawowanej na bolesławskim cmentarzu 12 sierpnia 1973 r. (Fot. Jan Ćmiel)

Fot. 13 – W uroczystej procesji kard. Karol Wojtyła wprowadza obraz NMP do świeżo odzyskanego kościoła,
31 października 1975 r.

 Fot. 14 – Ks. Władysław Zachariasz (1920-2009) – foto. z albumu E. J. Szlęzak

 Fot. 15 – Św. Faustyna Kowalska

Fot. 16 – Św. Ojciec Pio

Fot. 17 – Ul. Franciszkańska w Krakowie. Po prawej stronie Bazylika O.O. Franciszkanów, a po lewej Kuria Biskupów

Fot. 18 – Klinkierowa droga łącząca Kraków ze Śląskiem

Fot. 19 – „Habemus Papam”. Papież Jan Paweł II po raz pierwszy w oknie Bazyliki Watykańskiej spotyka się z wiernymi zgromadzonymi na Placu Św. Piotra

Fot. 20 – Bolesławski kościół przyciąga wzrok przejeżdżających drogą krajową nr 94

 Fot. 21 – Biskup Sosnowiecki Adam Śmigielski (1933-2008) prezentuje figurkę św. Barbary – dar dla papieża Benedykta XVI

 Fot. 22 – Msza św. Popielcowa sprawowana przez biskupa Adama Śmigielskiego dla strajkujących górników w Oddziale III kop. „Pomorzany”. Obok proboszcz ks. Tadeusz Maj, 16 lutego 1994 r.

 Fot. 23 – Szaty liturgiczne, w których ks. kard. Karol Wojtyła sprawował mszę św. w Bolesławiu

 Fot. 24 – Kaplica cmentarna. Na frontowej ścianie znajduje się tablica pamiątkowa z wizyt Karola Wojtyły w Bolesławiu

 Fot. 25 – Tablica upamiętniająca wizyty Karola Wojtyły w Bolesławiu

 Fot. 26 – Ks. Sylwester Kulka

 Fot. 27 – Ołtarz p.w. Miłosierdzia Bożego z bolesławskiego kościoła

 Fot. 28 – Ołtarz Miłosierdzia Bożego ustanowiony w bezpośredniej bliskości ołtarza Najświętszego Serca Pana Jezusa

Fot. 29 – Milczące błogosławieństwo „Urbi et Orbi” Ojca Świętego Jana Pawła II w Niedzielę Wielkanocną 27 marca 2005 r

 Fot. 30 – Poświęcenie Ołtarza Miłosierdzia Bożego przez ks. biskupa Adama Śmigielskiego

Fot. 31 – Relikwie św. Ojca Pio w lewym skrzydle Ołtarza p.w. Miłosierdzia Bożego

Fot. 32 – Relikwie św. Faustyny w prawym skrzydle Ołtarza p.w. Miłosierdzia Bożego

Fot. 33 – Benedykt XVI i Jan Paweł II – następca i poprzednik na Stolicy Piotrowej

Fot. 34 – Prezbiterium i część nawy głównej krakowskiego kościoła p.w. MB z Lourdes

Fot. 35 – Kard. Stanisław Dziwisz z zainteresowaniem przegląda książkę Tomasza Sawickiego o bolesławskim kościele

Fot. 36 – Specjalnie oszlifowana ruda Zn-Pb, skarb bolesławskiej ziemi, jako dar dla kard. Stanisława Dziwisza

Fot. 37 – Witraż w oknie nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego – źródło: www.parafiaboleslaw.pl

Fot. 38 – Scena homagium składanego Janowi Pawłowi II przez kard. Stefana Wyszyńskiego – źródło: www.parafiaboleslaw.pl

Fot. 39 – Uroczystość beatyfikacyjna na Placu Św. Piotra

Fot. 40 – Relikwiarz beatyfikowanego Jana Pawła II

Fot. 41 – Papież Benedykt XVI

Fot. 42 – Grób bł. Jana Pawła II – źródło www.diecezja.pl

Fot. 43 – Ołtarz p. w. Miłosierdzia Bożego w ostatecznym kształcie. Od 25 września 2011 r. z ekspozycją relikwii Błogosławionego Jana Pawła II

Fot. 44 – Ks. Inf. Bronisław Fidelus

Fot. 45 – Procesja wprowadzająca relikwie Błogosławionego Jana Pawła II do bolesławskiej świątyni

Fot. 46 – Podium z relikwiarzem Jana Pawła II

Fot. 47, 48 – Odpustowa msza św. dziękczynna za beatyfikację Jana Pawła II

Fot. 49 – Procesja odpustowa

Fot. 50 – Wiesław Pelan w czasie audiencji prywatnej u Ojca Świętego Jana Pawła II – foto. z albumu rodzinnego A. i W. Pelan

Fot. 51 – Rozmowa Wiesława Pelana z Papieżem dotyczy Bolesławia i ówczesnego proboszcza ks. Władysława Zachariasza – foto. z albumu rodzinnego A. i W. Pelan

W rozdz. 13 dodatkowo zamieszczono trzy fotografie z widocznym ks. Stanisławem Dziwiszem oraz obrazek bł. JPII z dedykacją kard. St. Dziwisza

 Tekst: Jan Ryszard Chojowski

Skład i opracowanie graficzne: Piotr Szlęzak – www.szotrek-foto.pl

          

Foto: 2, 3, 4, 6, 7, 17, 18, 20, 24, 25, 26, 29, 30, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49 – Piotr Szlęzak

Foto wykorzystane z ogólnie dostępnych stron internetowych: 1, 5, 10, 15, 16, 19, 21, 27, 31, 33, 34, 37, 38, 39, 40, 41, 42

Foto własne: 8, 9, 22, 28, 32, 35, 36

 

 

 

Panorama kościoła

panorama mini

Obejrzyj panoramę kościoła

Polecamy

Portal Katolik
Portal dla ludzi wierzących
Portal Wiara
Portal ludzi otwartych
Internetowa Liturgia Godzin
Internetowa Liturgia Godzin
Diecezja Sosnowiecka
Aktualności, personalia, katalog instytucji diecezjalnych.
Gość Niedzielny
Gość Niedzielny w wydaniu internetowym
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Kapłani proszą o modlitwę
Kapłani proszą o modlitwę